Halinę mąż bił od dawna. Pewnego dnia zrobił to tak dotkliwie, że w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Miała bardzo poważne obrażenia, w tym liczne urazy głowy.
Jego oskarżono już nie tylko o pobicie, ale o usiłowanie zabójstwa. Ona na sali sądowej mu przebaczyła. Dodała jednak, że związku tego ciągnąć nie może, bo to jest zagrożenia dla jej życia. Wiedziała, że jemu zmienić się będzie trudno. Podobno kiedyś próbował... Inny „mąż” chciał zmielić żonę w maszynce do mięsa. Przynamniej tak wykrzykiwał, kiedy ją bił. Powiat garwoliński prowadzi w statystykach! Niestety, w tych niechlubnych. W zeszłym roku to właśnie tutaj doszło do największej liczby odnotowanych przemocy domowych na terenie województwa mazowieckiego (bez Warszawy). – Niestety, te liczby z roku na rok są coraz wyższe – ze smutkiem stwierdza Marek Świszcz, komendant powiatowy policji w Garwolinie.
Częściej biją, czy częściej mówią?
Policjanci przyznają, że nie ma się czym chwalić. – Jeszcze w województwie nas palcami nie wytykają – przyznaje M. Świszcz. - Jest to jednak problem, z którym musimy się zmierzyć. Co ciekawe, o ile w 2004 roku na terenie powiatu garwolińskiego policjanci założyli 289 tzw. niebieskich kart, to już rok później było ich 707. Skąd taki wzrost? Tego policjanci nie potrafią wytłumaczyć. Mówią jednak, że przecież niemożliwe jest, by nagle, w ciągu jednego roku, mężowie zaczęli bić swoje żony, a dzieci rodziców. Z każdym rokiem jest jednak coraz gorzej –wzrasta liczba policyjnych interwencji w domach. – Gdy w 2006 roku otworzyliśmy posterunki w Parysowie i Miastkowie Kościelnym, nagle okazało się, że w tych właśnie rejonach wzrasta liczba interwencji – tłumaczy garwoliński komendant. – Powodem tej sytuacji było to, że dzielnicowi stali się bardziej dostępni, ludzie mieli do nich „bliżej” i chętniej mówili o swoich problemach.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!