- Wjeżdżają do lasu eleganckimi samochodami terenowymi – mówi mieszkaniec wsi Kolonia Cisie w gminie Skórzec. – A potem słychać strzały. Nie wiem, czy to myśliwi, czy kłusownicy, ale widzę, że często zjawiają się te same osoby. Niczym się nie przejmują, jakby las należał do nich. Sam byłem świadkiem, jak zastrzelili kotną sarenkę. I wcale się z tym nie kryli. Jak już muszą polować, to niech do dzików strzelają, bo pełno ich i uprawy tylko niszczą.
Mówi się, że chłop żywemu nie przepuści, ale wszystko się zmienia. Kłusownicy też. Dzisiaj typowy kłusownik to już nie tubylec z „obrzynkiem”, który chowa w słomianym dachu swojej chałupy. Nie poluje dlatego, że przymiera głodem. Amatorzy nielegalnych łowów stali się groźnymi przestępcami, którzy działają jak profesjonaliści. A polowanie, to już nie sprawa nakarmienia rodziny, ale prawdziwy biznes, który daje całkiem pokaźne dochody. To zaś oznacza pustoszenie naszych lasów i bardzo duże straty dla środowiska. Strzela się bowiem nie tylko do zwierzyny łownej, ale także do gatunków chronionych, objętych całkowitym zakazem polowań.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!