Reklama

Zabici we śnie

Nie świadectwem wojennej zbrodni, jak początkowo przypuszczano, lecz dowodami kryminalnego dramatu są szkielety, odnalezione rok temu przy budowie siedleckiego multikina. Ekspertyza patologa rzuciła nowe światło na znalezisko sprzed roku.

W czerwcu 2007 r., podczas kopania fundamentów pod multikino przy ul. Wiszniewskiego w Siedlcach, natrafiono na dwie ludzkie czaszki oraz fragmenty szkieletów. Prace na budowie częściowo wstrzymano, powiadomiono archeologów. Już po wstępnym rozpoznaniu znaleziska wiadomo było, że nie mamy do czynienia ze zwyczajnym pochówkiem. Szkielety znaleziono dość płytko. Bo zaledwie na głębokości ok. 1,7 m, a grób, w którym złożono ciała, nie był właściwie grobem, lecz jedynie pospiesznie wykopanym dołem o długości około 1,4 m i około 40 cm szerokości. Nie dość, że w tak wąskiej jamie znalazły się dwa ciała, to jeszcze jedno z nich leżało twarzą w dół. – Wygląda na to, że ciała nie zostały pochowane, a wprost wrzucone do grobu: jedno leżało na drugim, a nogi były wyżej niż głowy – opowiadała Bożena Bryńczak, archeolog z Akademii Podlaskiej w Siedlcach, prowadząca eksplorację znaleziska. Żadnych śladów Intrygujące było również to, iż w wykopie nie znaleziono żadnych, najdrobniejszych nawet przedmiotów, które zwykle znajduje się podczas badania pochówków: metalowych fragmentów ubioru, guzików, ozdób itp. Czyli niczego, co pozwoliłoby choćby w przybliżeniu określić, jak dawno dokonano pochówku. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama