Reklama

Zamieszanie z karetkami

Fałszowanie dokumentacji i nieprawidłowe wykorzystywanie karetek medycznych zarzuca dyrekcji garwolińskiego szpitala jeden z lekarzy. Sprawa trafiła już do prokuratury i Narodowego Funduszu Zdrowia. Część zarzutów się potwierdziła.

Nie wiadomo jednak, co z głównym. Lekarz mówi bowiem, że zdarzały się sytuacje, iż na terenie powiatu nie było ani jednej karetki, która mogłaby wyjechać do chorego. - To kłamstwo – krótko stwierdza Krzysztof Żochowski, dyrektor SP ZOZ w Garwolinie. – Jeśli ktoś wskaże mi, że konkretnego dnia o konkretnej godzinie na terenie powiatu nie było karetki, to od razu podaję się do dymisji.
Garwoliński SP ZOZ dysponuje trzema karetkami, mogącymi jeździć do wypadków czy nagłych wezwań. Te wyjazdy są zakontraktowane w NFZ. I zgodnie z tym kontraktem, karetki nigdy nie powinny opuścić granic powiatu garwolińskiego. Tymczasem bywały dni, że one się tam nie znajdowały. Gdzie były? Woziły szpitalnych pacjentów na badania do: Warszawy, Otwocka czy Siedlec. Jeszcze do niedawna garwoliński szpital nie miał chociażby tomografu komputerowego. Każdego pacjenta, który wymagał tego badania, należało więc zawieźć do Warszawy. Tyle że do takich przejazdów powinny być wykorzystywane karetki transportowe do przewozu chorych, a nie systemowe R i W, wykorzystywane do wyjazdów nagłych. – Karetek transportowych nikt w Garwolinie nie używał – twierdzi lekarz. – Zawsze taki przewóz odbywał się karetkami systemowymi. Zdarzało się, że wszystkie trzy wyjeżdżały z pacjentami. Gdyby wtedy na terenie powiatu coś się stało, to nie miałby kto udzielić pomocy!

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama