Reklama

Zemsta czy uciszanie?

Pracownik łosickiej Spółki Komunalnej Kom-Gaz, Wiesław Chwesiuk otrzymał wypowiedzenie z pracy. Według niego to zemsta szefa za to, że 13 lutego wezwał policję, bo prezes był pijany w pracy. Zobacz reportaż TV Lublin na ten temat.

 Szef Kom-Gazu Roman Pudłowski twierdzi, że nie chce, by W. Chwesiuk pracował w firmie,  bo jest „jednym z największych leserów”, natomiast Państwowa Inspekcja Pracy dopatrzyła się wielu nieprawidłowości w traktowaniu W. Chwesiuka przez szefa „Kom-Gazu”.
Kiedy kilka miesięcy temu  Roman Pudłowski objął stanowisko prezesa Kom-Gazu, Wiesław Chwesiuk uważał go za dobrego szefa.
- Przyszedł do mnie na kotłownię i zapytał dlaczego jest  tak duże zużycie węgla. Powiedziałem mu, że poprzedni prezes kazał mi w zeszycie pisać większe niż w rzeczywistości zużycie węgla. Nakazał zaprzestać tych praktyk, a potem zmienił się nagle i zaczął mnie prześladować – opowiada Wiesław Chwesiuk.

Wiesław Chwesiuk pracował w Kom-Gazie jako stróż. Zanim na jaw wyszła afera związana z alkoholową wpadką prezesa, to podobno R. Pudłowski już szukał haka na W. Chwesiuka...
- Na początku stycznia prześledziłem bilingi telefoniczne za 2008 rok. Okazało się, że ze służbowego numeru, wieczorami, ktoś dzwoni na jeden i ten sam numer komórkowy. Szybko zorientowałem się, że najwięcej rozmów przeprowadzano w godzinach, kiedy W. Chwesiuk był na służbie – mówi R. Pudłowski.  Prezes twierdzi, że wezwał do siebie pracownika i zaproponował mu, by uregulował dług, a następnie zwolnił się za porozumieniem stron. A W. Chwesiuk mówi, że chciał zapłacić, ale nie widział bilingów.
- Nie wierzę, że mogłem nadzwonić na 4 tys. zł w ciągu ostatniego roku. Wszyscy korzystają z tego telefonu, a tylko ja mam płacić? I czy to powód do zwolnienia? – pyta  stróż.

Wiesław Chwesiuk wybrał się na 30-dniowy urlop. W tym czasie przysłano do niego  zawiadomienie, że w ciągu 7 dni musi wyjaśnić sprawę niezapłaconych rachunków. On uważa, że takie postępowanie prezesa było złośliwe.
- Nie było mnie w domu, odpoczywałem w górach i choć termin wyjaśnienia sprawy minął, natychmiast poszedłem do firmy, bo chciałem wyjaśnić wszystko – opowiada W. Chwesiuk.
I to był ten feralny dzień -  piątek 13 lutego. Wiesław Chwesiuk zjawił się w Kom-Gazie około godz. 14.30.
- Kiedy wszedłem do gabinetu prezes siedział za biurkiem. Zaczął coś bełkotać, poczułem alkohol. Wezwałem policję  – relacjonuje
W. Chwesiuk.
Wtedy zaczęła się cała afera, bo okazało się, że Roman Pudłowski miał  ponad promil alkoholu w wydychanym powietrzu.
Potem R. Pudłowski tylko szukał sposobu na pozbycie się W. Chwesiuka. Dwa dni po wpadce alkoholowej skontrolował stróża w pracy.

- Byłem w firmie na kontroli, bo akurat przejeżdżałem obok i z oddali widziałem światło w moim gabinecie. Zdenerwowałem się, że ktoś grzebie w moich dokumentach. Wezwałem policję na wypadek, gdyby coś miało zginąć z gabinetu – mówi  R. Pudłowski.
Od 16 lutego prezes wziął tydzień urlopu. Kiedy wrócił do pracy, wręczył pisemną naganę stróżowi za to, że bez jego zgody zamienił się z kolegą na dyżury. Tydzień później prezes przeniósł W. Chwesiuka ze stanowiska stróża do pracy przy remontach kontenerów.
- Pracuję w spawalni, choć nie mam uprawnień, no ale robię jak mi każą - skarży się W. Chwesiuk.
Zaraz potem W. Chwesiuk otrzymał trzymiesięczne wypowiedzenie z pracy. Oficjalnym powodem rozwiązania umowy z jest to, że stróż korzystał ze służbowego telefonu jak z własnego, przez co naraził w 2008 roku spółkę na straty.
- To mnie się oskarża o spowodowanie strat, a nie „kolesiostwo” z Kom-Gazu, które na lewo handluje węglem?! -  denerwuje się W. Chwesiuk. - Zwalnia się mnie, bo za dużo wiem...
Wiesław Chwesiuk o praktykach prezesa zawiadomił Państwową Inspekcję Pracy. Kontrola PIP wykazała, że R. Pudłowski dyskryminował W. Chwesiuka.

- Dopatrzono się wielu nieprawidłowości. Nierówne traktowanie polegało na tym, że prezes tylko W. Chwesiukowi kazał zwrócić pieniądze za prywatne rozmowy, do innych pracowników takie pisma nie były kierowane. Poza tym w 2008 roku i w styczniu 2009 W. Chwesiuk nie otrzymywał dodatku za pracę w porze nocnej, a w styczniu 2009 nie zapłacono mu za 28 godzin pracy. Kontrola PIP wykryła jeszcze inne nieprawidłowości i można by je długo wyliczać – mówi Jadwiga Konopka, szefowa siedleckiego PIP.
25 marca W. Chwesiuk, kiedy przebywał na zwolnieniu lekarskim,  otrzymał dyscyplinarne zwolnienie z pracy. Wcześniej sprawę nierównego traktowania skierował do sądu pracy.
 Trudno ocenić, co jest gorsze dla łosickiego „Kom-Gazu”: pracownik dzwoniący ze służbowego telefonu i rzekomo pracujący na zwolnieniu lekarskim czy pijany prezes w godzinach pracy... Dla Rady Nadzorczej spółki chyba to pierwsze, bo prezesowi nic nie zrobiono. 23 marca poddał się dobrowolnej karze – zapłacił za swój występek alkoholowy 400 zł kary. Mam wrażenie, że Rada Nadzorcza przygląda się prowadzeniu „Kom – Gazu” niezbyt rzeczowo i dokładnie. Wydaje się, że wiele dokumentów nie współgra ze stanem rzeczywistym... Nie mnie to oceniać, ale prokuraturze. Może ona dojdzie do tego, jak z „Kom-Gazu „zniknął” wegiel i jak to się stało, że nagle kotłownia, która przez dłuższy czas była rentowna – zaczęła przynosić straty. Może prokuraturze uda się  odkryć to, czego w ogóle nie dopatruje  się Rada Nadzorcza spółki...

Zobacz reportaż TV Lublin o tej sprawie. 


Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama