Reklama

Zmarł Jan Nowicki. Kiedyś zdradził Tomaszowi Markiewiczowi, jak oszukać starość

7 grudnia w swoim domu w Krzewencie (woj. kujawsko-pomorskie) zmarł Jan Nowicki. Artysta miał 83 lata. Kilka lat temu , będąc w Mińsku Mazowieckim zdradził naszemu redakcyjnemu koledze, jak oszukać starość: "Żyć z jajem do ostatniego oddechu" I tak żył...

W 2018 roku Jan Nowicki gościł na Festiwalu im. Piotra Skrzyneckiego w Mińsku Mazowieckim. Relację z tej wizyty opublikowaliśmy na łamach papierowego wydania. Teraz wracamy do tego tekstu... Zachęcmay do przecytania i wspólnego wspomnienia tego wielkiego polskiego artysty...

Żyć z jajem do ostatniego oddechu      

Jan Nowicki w Mińsku Mazowieckim... To jak zapowiedź sztormu w trakcie spokojnego rejsu. Artysta spotkał się z czytelnikami w miejskim Domu Kultury w ramach Festiwalu im. Piotra Skrzyneckiego. Mówił o kobietach, poezji, prozie życia oraz sprawach ostatecznych, takich jak starość czy śmierć.

Reklama

Przez całe lata towarzyszyła mu sława uwodziciela i amanta. Jakiś czas temu napisał książkę „Mężczyzna i One”.

O SWOICH BABACH NAPISAŁ

O „Mężczyźnie...” mówił, że to „Jedyna książka, na której zarobiłem parę groszy”. Po jej wydaniu Nowicki ni stąd, ni zowąd stał się w Polsce specjalistą od kobiet.

- Ja do 70. roku życia nie miałem żony. A wie pan dlaczego? - zwrócił się do czytelnika w pierwszym rzędzie. - Bo dla mnie dwie osoby to już był tłum.

Tytuł książki „Mężczyzna i One” został sprytnie wymyślony. Każdy, kto, go zobaczył, miał kupić książkę, licząc na to, że „Nowicki o swoich babach napisał”. A on jest dżentelmenem i o swoich kobietach nie opowiada. - Ja na kobietach się nie znam, a poza tym... zapomniałem - droczył się z publicznością.

Reklama

A na czym się teraz zna najlepiej? Coraz bardziej na starości, która go dosięgła.

- Starość jest ułomna, boli, wkurza, jest poniżana i lekceważona. Wypadają nam zęby i włosy, paznokcie się łamią - wyliczał. Jak dodał, ponieważ to zdecydowanie najbardziej  dramatyczny okres w życiu człowieka, trzeba zrobić wszystko, żeby go pięknie nazwać i... pięknie się przy tym oszukać. Dlatego mówimy, że starość jest ładna jak jesienne liście. - Jak ten listopad ze swoimi czerwieniami i żółciami, o niebo piękniejszy omonotonnej zieleni lata czy wiosny - tłumaczył.

Reklama

Zdaniem aktora, starość to przykry moment, ale trzeba zrobić wszystko, żeby dać sobie z nim radę. Nowicki oczywiście wie jak: Żyć z jajem do ostatniego oddechu.

PRZEKLNIE, ZMYŚLI, UBARWI

„Jan Nowicki, Nowicki Jan/ to jest wytworny pan./ Niech wypije wina dzban/, niech nie opuszcza teatru bram,/ niech żyje nam Nowicki Jan” - śpiewała podczas benefisu aktora nieodżałowana Anna Szałapak. I to oczywiście wszystko prawda. Wytworny pan i nadwrażliwy romantyk, lecz nierzadko z duszą prześmiewcy i cynika - bo jak trzeba, to przeklnie,a jak trzeba, to... zmyśli lub ubarwi.  Spotkania z czytelnikami traktuje jak pewnego rodzaju grę. Robi wszystko, by jego występ był lepszy od jego książki. - Bo ludzie pomyślą sobie: „Aha, on tak mówi, jak mówi, to teraz zobaczymy sobiea jak trzeba, to... zmyśli lub ubarwi.

Reklama

Spotkania z czytelnikami traktuje jak pewnego rodzaju grę. Robi wszystko, by jego występ był lepszy od jego książki. - Bo ludzie pomyślą sobie: „Aha, on tak mówi, jak mówi, to teraz zobaczymy sobie jak on pisze” - tłumaczył.

I skutecznie zarekomendował swoją najnowszą książkę „Piosenki, czasem wiersze”, bo kolejka po cenną dedykację była bardzo długa. Pan Jan nie szczędził podpisów, a niejednokrotnie inicjował też miłą pogawędkę z osobami, które kupiły jego publikację. Co ciekawe - i to chyba niespodzianka - przyszło sporo młodych ludzi.

Reklama

TRZEBA BYĆ I TEGO DOŚWIADCZYĆ

Wbrew pozorom nie byli to sami mińszczanie. Seweryn Dębski (imię mama dała mu po Sewerynie Krajewskim) przyjechał na spotkanie aż z Łodzi. Jeździ za panem Janem po Polsce. - Byłem już w Kowalu, Krakowie, Kępnie... - wylicza z entuzjazmem.

Na co dzień jest pracownikiem firmy transportowej, więc przydaje się odskocznia od rzeczywistości. Wszystko zaczęło się przed laty, kiedy zaczął uważniej przyglądać się rolom Jana Nowickiego i „wyławiać” filmy z jego udziałem. - To skłoniło mnie w końcu do osobistego wybrania się na jedno ze spotkań. Zaczęło się od misterium poetycko-muzycznego „Z obłoków na ziemię” i... zdałem sobie sprawę, że możliwość posłuchania mistrza na żywo jest czymś absolutnie wyjątkowym - mówi Seweryn. - Zdjęcia i autografy to zawsze miła pamiątka, ale w tych spotkaniach ważniejsze jest coś innego. Trzeba tam być, aby tego doświadczyć.

Reklama


TOMASZ MARKIEWICZ

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/09/2025 10:04
Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama