- Nigdy nie mieliśmy lekko, ale od kiedy z rozkładu zniknął pośpieszny „Kasztelan”, nasze życie zaczyna przypominać piekło! – skarżą się siedlczanie dojeżdżający koleją do pracy w Warszawie. Walczą o przywrócenie kursu zawieszonego pociągu.
Ewa od zawsze mieszkała w Siedlcach. Skończyła wyższe studia, ale w swoim rodzinnym mieście długo nie mogła znaleźć pracy. Tymczasem życie wymagało od niej coraz więcej. Kolejno pojawiały się w nim: rodzina, dzieci, wydatki. Kiedy dziecko skończyło trzy lata, postanowiła, że dłużej nie będzie szukać zatrudnienia w Siedlcach. W Warszawie zatrudniono ją w jednej z agencji rządowych. Dostała dobrą, prestiżową pracę w swoim zawodzie. Po kilku latach awansowała. Niby wszystko zaczęło się układać, poza jednym – sytuacja rodzinna nie pozwoliła jej na przeprowadzkę do stolicy. Pozostały dojazdy. Codzienne kursowanie między Siedlcami a Warszawą bardzo ją męczyło. Dziecko dorastało i potrzebowało matki. Zaczęła od nowa szukać pracy blisko domu. Jednak żadne proponowane w Siedlcach stanowisko nie mogło równać się z tym, które zajmowała w stolicy. Tak oto minęło dziesięć lat życia. Dziecko jest już nastolatką. Córka i mąż widują Ewę tylko w weekendy. Wprawdzie Ewa nocuje w domu, ale co to za życie, skoro wychodzi się z domu o godz. 5, a wraca około 19. Zjada kolację i kładzie się spać, żeby znów móc wstać o czwartej nad ranem.
Życie w pociągu
- Pociąg to pół mojego życia. Znam ludzi, z którymi codziennie dojeżdżam i wracam. Na peronie rano kłaniamy się sobie. Jednym mówimy: „cześć”, innym „dzień dobry”. Konduktorzy nie sprawdzają nam biletów, bo wiedzą, że je mamy. Spędzając codziennie w pociągu ponad dwie godziny, zdążyliśmy zżyć się ze sobą, dobrze poznać – mówi Ewa. Jedną z jej koleżanek jest Magda. Dojeżdża dopiero trzeci rok. Dostała pracę w jednej z warszawskich aptek. Szybko przyzwyczaiła się do tego stylu życia. – W pociągu kiedyś można było się zdrzemnąć. Mamy swój system. Kiedy wracamy po południu, jedna z nas zajmuje cały przedział na warszawskim dworcu zachodnim. Na dworcu Warszawa Centralna wsiada reszta. Podróżni korzystający z pociągu często urządzają nam awantury. Zajmują miejsca, nie chcą słuchać, że są zajęte. Twierdzą, że mają takie samo prawo do miejsca siedzącego, a przecież my jesteśmy już potwornie zmęczone po całym dniu pracy! – mówi Magda. Ich system funkcjonował raz lepiej, raz gorzej, ale zawsze to jakoś było. Przejazdy stały się nie do zniesienia od 1 lipca. PKP Przewozy Regionalne zawiesiły jeden z dwóch pociągów pośpiesznych - „Kasztelan”, odjeżdżający z Siedlec o godz. 7.30. Wszyscy podróżni: dojeżdżający do pracy i ci inni, zostali zmuszeni do podróżowania jednym porannym pociągiem - „Podlasie”.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!