Podczas jak najbardziej naukowego seminarium poświęconego 150. rocznicy wybuchu powstania styczniowego wręcz oburzyła mnie dość powszechna tendencja do „lukrowania” tego epizodu naszej historii. Luminarze nauki zamiast go obiektywizować oddawali się płaczliwo-martyrologicznym rozważaniom właściwym akademiom „ku czci”, a nie sesjom naukowym. Powstanie w ich ujęciu było idealistyczno-patriotycznym zrywem całego narodu, błogosławionym przez Kościół – Matkę naszą. A hasłem ich „Bóg, Honor i Ojczyzna”.
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!