W życiu każdego faceta przychodzi pora, kiedy zaczyna oglądać się za choinkami. Nadchodzi moment, kiedy jedzie się, powiedzmy, drogą głęboko powiatową, standardowo porośniętą przelotną kosmatością lasu. Niby jest jak zwykle, ale tym razem zamiast nieforemnej plazmy ekosystemu spostrzega epifanię dzieł osobnych, pojedynczych i kuszących - epifanię choinek. Nie żeby od razu miało się ochotę chwytać za siekierę i lecieć, trzebić młody drzewostan. Co to, to nie… Ale wzbiera w człowieku jakiś choinkowy apetyt, apetyt grudniowy, przedświąteczny, w innych porach roku nieznany zupełnie.
Jeszcze dzień, dwa, i choinki tłumnie przyjadą do miasta. Bliski jest czas. Trzeba będzie pójść na targowisko i dokonać ostatecznego wyboru. Żeby była ładna i zgrabna. Choinka to typowo męska sprawa. Wybrać, przynieść, obsadzić.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!