Reklama

…Bo mieszkańcy się boją

Czy siedlczanie boją się helikopterów, latających nad miastem lub lądujących w mieście? Wygląda na to, że tak. Strach budzi się głównie na osiedlu przy ul. Floriańskiej. Przynajmniej tak wynika z interpelacji radnej Jadwigi Skup. - Władze miasta powinny zainteresować się dzikim lądowiskiem dla helikopterów w Polmosie. Mieszkańcy pobliskiego osiedla boją się, że w przypadku błędu pilota, gdyby maszyna spadła na bloki, to mogłoby dojść do katastrofy – stwierdziła na sesji Rady Miasta Jadwiga Skup. – Poza tym uciążliwe są hałas i wzbijający się kurz.


Radna dodała, że loty do Polmosu odbywają się dwa - trzy razy w tygodniu. Prosiła o interwencję prezydenta Wojciecha Kudelskiego.
Szef biura ochrony ludności Andrzej Grzywacz odpowiedział, że lądowisko znajduje się na terenie Polmosu i nie jest własnością miasta. Wszelkie uwagi mieszkańców należy więc przekazać właścicielowi lądowiska.
Ustaliliśmy, że lądowisko w Polmosie jest legalne, spełnia wszelkie kryteria, by maszyna mogła bezpiecznie wylądować. Kontrolowały je odpowiednie służby i nie zgłaszały żadnych zastrzeżeń. Helikopter jest właściwie nowoczesnym i niebudzącym już sensacji w dzisiejszym biznesie - narzędziem pracy. Służy do szybkiego i sprawnego przemieszczania się, głównie prezesa firmy. (Każdy, kto jechał trasą nr 2 do Warszawy i przy okazji postał w korku w Mińsku, zapewne teraz zazdrości prezesowi Polmosu środka lokomocji).

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości