Reklama

Bo puściły jej nerwy…

Wychowawczyni z siedleckiej Dziecięcej Wioski SOS spoliczkowała i nawyzywała swoją 16-letnią podopieczną. Cała sytuacja miała miejsce przy policjantach, którzy, po poszukiwaniach, przywieźli dziewczynkę do wioski. Kobietę odsunięto od obowiązków, a siedlecka prokuratura prowadzi w tej sprawie postępowanie.

11 maja 16-letnia Karolina G. miała iść do szkoły. Nie dotarła tam. Wraz z koleżanką z wioski wybrała się na wagary. Po lekcjach dziewczynki nie wróciły do placówki. Ich wychowawczynie zawiadomiły policję.
- Dowiedzieliśmy się, że prawdopodobnie nasze podopieczne planują ucieczkę. Nie było to pierwsze oddalenie się tych dziewczynek  z wioski – mówi Jan Michalik, dyrektor siedleckiej Dziecięcej Wioski SOS.
Mijały godziny, a dziewczynek nie było w placówce. Funkcjonariusze policji przywieźli je dopiero wieczorem. Okazało się, że Karolina z koleżanką  włóczyły się nad siedleckim zalewem.
Kiedy policjanci przekazywali nieletnie ich opiekunkom, wychowawczyni Karoliny puściły nerwy. Nie zważając na obecność policjantów zaczęła ją wyzywać od szmat i k… Nie pomogły próby uspokojenia jej przez funkcjonariuszy. Będąc jak w amoku, krzyczała i nagle… spoliczkowała Karolinę.
- Nie wiem, jak to się stało. Myślę, że opiekunka nie wytrzymała psychicznie. Kobieta została odsunięta od swoich obowiązków. Czekamy na decyzję prokuratury i wtedy będziemy wiedzieć, co robić dalej – mówi Jerzy Mitura.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości