Reklama

Brama, której nie ma

W zbiorach Muzeum Regionalnego znajduje się kilkadziesiąt zdjęć, przedstawiających rozbiórkę siedleckiej bramy–dzwonnicy wiosną 1941 r. Równie dużo podobnych fotografii (dowodzą tego reprodukcje, zamieszczone w publikacji „Brama księżnej Ogińskiej”) mają zapewne w swoich zbiorach siedleccy kolekcjonerzy. Fotografie szczegółowo dokumentują kolejne fazy rozbiórki: od chwili, gdy z dzwonnicy zrywano dach, a z jej szczytu blaszaną kopułę, po finał operacji – usuwanie resztek gruzu.


Szczyt dzwonnicy – jak widać na zdjęciu ze zbiorów Józefa Buszki – zerwano za pomocą liny. Fotografię, niestety nieco poruszoną, wykonano w momencie, gdy kopuła chwieje się, by za sekundę czy dwie roztrzaskać się o bruk ul. Starowiejskiej. Tam bowiem – jak mi się wydaje – po wschodniej stronie, stał ktoś, kto ciągnął za linę. Na fotografii Janiny Paderewskiej (ze zbiorów rodziny Krzeskich) widać, że gruz z rozebranej dzwonnicy – to już końcowa faza destrukcji – spiętrzył się po stronie ul. Starowiejskiej do wysokości pierwszego piętra. Dwie powstałe w ten sposób pryzmy, podobne do ułożonego w poprzek ulicy baktriana (baktrian to dwugarbny wielbłąd) usuwano stopniowo. Najpierw uprzątnięto chodnik po stronie kościoła.
Dokąd wywożono gruz? Co zrobiono z resztkami po bramie? Czy je w jakiś sposób wykorzystano? Może utwardzono gruzem jakąś ulicę? Znając niemiecką praktyczność, tak właśnie mogło być. Dobrze byłoby wiedzieć, gdzie spoczywają dzisiaj jej resztki. Jeśli chodzimy po nich dzisiaj w Siedlcach, moglibyśmy chodzić tamtędy z większą uwagą.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości