Żadnych podsumowań, żadnego rozczulania się, mędzenia i rozpamiętywania wydarzeń mijającego roku nie będzie! Przeszłość się dokonała. Niczego w niej nie można zmienić. Owszem, można przywołać chwile miłe, a (jeśli były) także sukcesy. Ale „to se uż ne wrati pane Havranek”. Miło, ale było… Można też na odwrót: drążyć powody porażek, wspominać kłopoty i nieszczęścia, żałować, że się czegoś nie zrobiło, bo gdyby się zrobiło, to by lepiej było. Tylko skąd taka pewność!? - to po pierwsze. I po co sobie tym głowę zaprzątać!? - to po drugie. Bo i cóż to zmieni, co naprawi, czemu zapobiegnie? Gdy młodzianem będąc lałem łzy za jakąś okazją, co przeszła mi koło nosa, nieodżałowanej pamięci Dziadunio, patrząc na mnie z politowaniem, rzekł był: „I co z tego będziesz miał, że jęczysz? Stracisz czas, rozum ci się przemiesza, a i tak niczego nie zmienisz. Lepiej pilnuj tego, co przed tobą, cobyś kolejnej okazji nie przegapił”. Trzymam się tego, bo zrozumiałem, że dla jakości życia liczy się teraźniejszość i przyszłość…
Aleś ty mądry! – powie ktoś. – Przecież nie jest tak, że każdy może mieć, co chce. Zgoda - odpowiem - ale znam wielu ludzi, którzy mają marzenia, ale nic nie robią, by je spełnić, znam też takich, co marzeń w ogóle nie mają. I to jest prawdziwa katastrofa. Jak żyć bez celu? A mój Przyjaciel - co ważne - będąc już emerytem zapragnął… nurkować. Zapragnął, zaparł się, i zamiast marzyć (na czym poprzestaje wielu), przepraszam, ruszył tyłek i na stare lata (wybacz Przyjacielu) znalazł stosowną szkołę i się nauczył. Nurkował już w ciepłych, niebywale barwnych wodach Adriatyku, ale też w zimnych głębinach jezior alpejskich. A ma jeszcze inne plany związane ze swoją pasją. I pychota! Powodzenia!
Nie mam aż tak wyrafinowanych marzeń. Moje są bardziej banalne, ale też dokładam starań, by się spełniły. Mój program minimum na rok 2012, to postąpić dwa, a może i trzy kroki ku celowi, do którego zdążam już kilka lat. Ponieważ mam przy tym podążaniu wiele pracy, nie martwię się, co będzie, gdy szczyt zdobędę. A zresztą, nawet gdybym go osiągnął, to i tak mam „na oku” kilka innych „szczytów” kuszących – oj, jak kuszących! Życia mało na spełnienie wszystkich planów… I dlatego życzę Państwu, abyście w Nowym Roku uparcie przybliżali się do spełnienia marzeń. Szczęśliwcy zaś, którym ta sztuka się uda, niech natychmiast wynajdują kolejne marzenia. Cieszmy się z tego, co nam się udało osiągnąć, ale nie zachwycajmy się przeszłym ani (tym bardziej!) nie rozpaczajmy z powodu niepowodzeń. Idźmy ciągle do przodu, patrzmy przed siebie i bądźmy ciekawi tego, co nas czeka za kolejnym zakrętem ścieżki życia. Spełnienia marzeń! Boxer
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!