Reklama

Centralne Biuro Ściemniania

08/09/2009 09:07

30 września w Ciemnicach Małych podczas przeszukania domu 78-letniego mężczyzny funkcjonariusze policji ujawnili podłączone nielegalnie do instalacji elektrycznej dwie 100-watowe żarówki. Jak się okazało, „przedsiębiorczy” emeryt posiadał jeszcze na składzie kilkanaście żarówek starego typu bez znaków akcyzy elektrycznej. Amator energetycznego marnotrawstwa odpowie teraz za swoje postępowanie przed sądem. Grozi mu do dwóch lat więzienia.

To oczywiście fikcyjny komunikat. Na razie fikcyjny, ale w przyszłości – kto wie? Unia Europejska zarządziła, że 100-watowe żarówki – jak napisaliby pozostający pod urokiem anachronizmów – odchodzą do lamusa. Zapewne pojawią się więc żarówki z przemytu. Powstaną trasy przerzutowe żarówek. Narodzi się podziemie żarówkowe. Pojawią się dilerzy żarówek, powstanie żarówkowa mafia, bezwzględnie ścigana przez CBŚ, czyli Centralne Biuro Ściemniania.
Mam nadzieję, że tak właśnie będzie. Marzę sobie o żarówce z przemytu. O żarówce nielegalnej, przekornej i niepodległej jak pokątnie pędzony bimber.
Jak Unię kocham, sądzę, że w sprawie żarówek za bardzo nam się kochana UE rozhulała. Żeby żarówek surowo zakazywać? Z całą brukselską mocą produkcji żarówek zabraniać? Że niby tak będzie oszczędniej? Jak będzie oszczędniej, to ludzie sami wiedzą. Jakimś trafem zgadują, co się opłaca, co się nie opłaca. Co się kalkuluje, a co się nie kalkuluje. I żaden urzędnik nie jest do tego potrzebny. Postęp i oszczędność, które trzeba urzędniczym kijem wprowadzać i poganiać, zawsze będą podejrzane. Bo może wcale nie o oszczędność tu idzie ani o stan naszej planety, wyczerpanej bardzo podobno. Może chodzi o to, żeby zarobili ci, którzy produkują te nowoczesne, legalne żarówki? Stracić to oni na tym nie stracą, to pewne. A unijni urzędnicy nie powinni być tacy strachliwi. Niech się nie boją, że z powodu 100-watowych żarówek Europa pójdzie z torbami.
W ogóle o Europę i świat jestem jakoś dziwnie spokojny i nie robią na mnie wrażenia katastroficzne prognozy dotyczące zagłady ludzkości. Gdyby wierzyć tym zawodowcom od przewidywania kolejnych apokalips (przeludnienie, głód, kryzys energetyczny, plamy na Słońcu, efekt cieplarniany, globalne ocieplenie – niczego proszę nie skreślać) ludzkość już dawno powinna przestać istnieć. Ropa powinna się skończyć, Słońce zgasnąć, a ludzkość wymrzeć. Ludzie tego nie wiedzą i nieświadomi – żyją dalej. W drugiej połowie XIX wieku przewidywano, że jeśli ilość dorożek na ulicach europejskich metropolii będzie rosła w tak szybkim tempie, warstwa końskiego nawozu na ulicach Londynu i Paryża sięgnie pierwszego piętra. Nie były to żadne bajki, lecz naukowe prognozy, poparte empirycznymi badaniami. Prognozy, które – zauważmy - sprawdziły się co do joty. Wiemy przecież, ile końskiego łajna poniewiera się po miastach. Nie ma gdzie zaparkować po prostu.
Dariusz Kuziak

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości