Podczas ostatniej sesji Rady Miasta Mińsk Mazowiecki, radni wnikliwie przeanalizowali finanse i kluczowe inwestycje miejskich spółek komunalnych w roku 2024. Dyskusja skupiła się na niestabilnych cenach energii, przyszłości lokalnych usług oraz wyzwaniach związanych z transformacją energetyczną.
Przyszłość cen energii a obawy mieszkańców
Głos w debacie zabrał radny Robert Ślusarczyk, który podkreślił, że kondycja spółek komunalnych jest silnie uzależniona od sytuacji na rynkach międzynarodowych i krajowych, a także od polityki regulacyjnej rządu. Zwrócił uwagę, że wyniki finansowe PEC są silnie skorelowane z warunkami atmosferycznymi. -W 2024 roku, jak nam przedstawiono, średnia temperatura była wyższa od wieloletniej aż o blisko 3 stopnie Celsjusza, co naturalnie przełożyło się na spadek popytu na ciepło ze strony mieszkańców naszego miasta - zaznaczył.
Dyskusja dotknęła również kwestii cen gazu ziemnego i energii elektrycznej, które wbrew wcześniejszym prognozom w 2024 roku spadły do poziomu sprzed wojny w Ukrainie. Sytuacja ta skłoniła radnego do postawienia kilku pytań dotyczących przyszłości.
- Pojawia się pytanie, co stanie się z cenami podstawowych nośników energii po ewentualnym zakończeniu wojny w Ukrainie. Jakie są przewidywania i jak wpłynie to na dalsze funkcjonowanie naszych spółek? - pytał Ślusarczyk, kierując swoje pytania do przedstawicieli spółek obecnych na sesji. Radny podkreślił, że mieszkańcy Mińska Mazowieckiego często dopytują o ewentualne podwyżki cen ciepła i wody, a także o ich związek z inflacją i ogólnym wzrostem kosztów.
Jak zaznaczył Jarosław Grenda, prezes Przedsiębiorstwa Wodociągów i Kanalizacji w 2024 roku nastąpiły znaczące podwyżki cen (17% za wodę i 18% za ścieki), co pozwoliło na poprawę wyników finansowych, choć wynik ze sprzedaży wciąż był ujemny. Kolejne podwyżki, które miały miejsce w połowie 2025 roku, były znacznie niższe i wyniosły średnio 6%. Na przyszły rok prognozowane są symboliczne wzrosty cen, oscylujące w granicach inflacji lub nawet poniżej niej, czyli około 2%.
Jako że spółka nie była objęta zamrożeniem cen energii, już w 2024 roku koszty spadły o około 15%. Prezes poinformował, że po negocjacjach z dostawcą, PGE, przewidywane są kolejne oszczędności. Zwrócił też uwagę na ciekawe zjawisko, które nastąpiło po wprowadzeniu przez radę miasta Mińsk Mazowiecki opłat za wywóz śmieci powiązanych z zużyciem wody. - Zauważyliśmy znaczący spadek zużycia wody, co z ekonomicznego i ekologicznego punktu widzenia jest godne pochwały. Mieszkańcy najwyraźniej zaczęli oszczędzać - powiedział. Prezes przyznał, że choć świadczy to o proekologicznej postawie mieszkańców, to dla spółki oznacza to spadek przychodów, co będzie musiało zostać uwzględnione w planach na przyszłość. Będziemy robić wszystko, aby utrzymać obiecane ceny, pomimo tego zjawiska.
Ważnym punktem w wypowiedzi prezesa PWIK była kwestia finansowania przyszłych inwestycji. Zauważył, że branża wodno-kanalizacyjna wypadła z priorytetów unijnych, a większość środków z funduszy europejskich jest obecnie kierowana na obronność oraz projekty związane z energetyką, efektywnością energetyczną i zmianami klimatu.
- Dobrze się stało, że jeszcze w poprzednim okresie programowania, rzutem na taśmę, udało nam się zrealizować największe w historii spółki projekty, takie jak modernizacja oczyszczalni ścieków i stacji uzdatniania wody Kędzierak - podkreślił Grenda. Stwierdził, że w obecnych realiach pozyskanie tak znaczących środków unijnych byłoby niemożliwe.
Prezes zakończył swoje wystąpienie optymistyczną prognozą: - Jeśli nie wystąpią żadne kataklizmy, to nie przewidujemy już w tej chwili znaczących wzrostów cen naszych usług.
PEC: Nie odejdziemy całkowicie od gazu
Następnie głos zabrał Tomasz Gójski, zastępca prezesa Przedsiębiorstwa Energetyki Cieplnej (PEC). Podkreślił, że obecna polityka firmy skupia się na inwestycjach w technologie oparte na gazie ziemnym, ale z perspektywą ich adaptacji na inne, bardziej ekologiczne nośniki. - Wbrew powszechnemu przekonaniu, nie odejdziemy całkowicie od gazu. To niemożliwe. Możemy natomiast odchodzić od gazu ziemnego - mówił. Planem PEC jest poszukiwanie i wykorzystanie alternatywnych źródeł gazu, takich jak biometan, biogaz czy syngaz, które mogą zastąpić gaz ziemny w przyszłości. Podkreślił, że wszystkie realizowane obecnie inwestycje są projektowane w sposób elastyczny, tak aby w momencie pojawienia się innych źródeł zasilania, możliwa była szybka zmiana nośnika energii. Taka strategia pozwoli nam w przyszłości zminimalizować koszty związane z unijnym systemem handlu emisjami (ETS) oraz zoptymalizować produkcję zarówno ciepła, jak i energii elektrycznej - stwierdził zastępca prezesa.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Pan Prezydent Nawrocki obiecał, że obniży ceny prądu o 30%, ma to nastąpić w listopadzie. Skoro obiecał to na pewno tak zrobi, dlatego jak i moja cała rodzina głosowała na niego.
Przez 8 lat rządów każda partia rządząca (PiS i PO) zasypało podobną ilość kopalń, gdyby w Polsce rządzili Polacy, a nie polskojęzyczni politycy po-pis na zmianę (chanukowo-wojenno-covidowa koalicja), to bez łaski mielibyśmy ceny prądu białoruskie.
Poszukiwanie biogazu, syngazu itp. I zamiana gazu ziemnego np na syngaz. Bardzo innowacyjne. Ciekaw jestem jaki producent udzielający gwarancji się na to zgodzi.
tyle jest złodziejstwa na świecie że już gałąź z nazwą człowiek spada w przepaść zapomnienia tzw. samounicestwienie łamane przez pazerność ile można trwać w bezprawiu do czego ludzkość doszła tak naprawdę do niczego pył na wiatr a co jeden to mądrzejszy tęgie głowy takie mają rozwiązania dla ludzkości i nic nie wychodzi jakoś w naszej erze 2026 lat i co i nic dalej siedzimy w punkcie wyjścia tyle że banany mamy w sklepach
Pan Prezydent Nawrocki obiecał, że obniży ceny prądu o 30%, ma to nastąpić w listopadzie. Skoro obiecał to na pewno tak zrobi, dlatego jak i moja cała rodzina głosowała na niego.
Przez 8 lat rządów każda partia rządząca (PiS i PO) zasypało podobną ilość kopalń, gdyby w Polsce rządzili Polacy, a nie polskojęzyczni politycy po-pis na zmianę (chanukowo-wojenno-covidowa koalicja), to bez łaski mielibyśmy ceny prądu białoruskie.
Poszukiwanie biogazu, syngazu itp. I zamiana gazu ziemnego np na syngaz. Bardzo innowacyjne. Ciekaw jestem jaki producent udzielający gwarancji się na to zgodzi.