Rozmowa z siedlczanką, Joanną Różewską, która wystąpi w 16. Konkursie Chopinowskim.
- Pozwól Joanno, że na początku naszej rozmowy przywołam słowa dyrektora Konstantego Domagały, zawarte w jego książce „Spełnione marzenia”. Napisał on: „…dwanaście lat temu dałem sąd o Asi Różewskiej, że to talent. Słuchałem jej, kiedy jako dziesięciolatka grała w Domu Pracy Twórczej „Reymontówka” w Chlewiskach Polonez As-dur „dziecięcy” Chopina. Już wtedy widać było, że dziewczyna rozumie, co gra”. Jestem tym szczęściarzem, który słuchał również tego Poloneza… Czy czułaś wtedy syndrom cudownego dziecka na sobie?
- Absolutnie nie! Nigdy nie uważałam się za cudowne dziecko i nigdy nim nie byłam. Zresztą... co to znaczy cudowne dziecko? Takim terminem określa się dzieci, które są niewątpliwie utalentowane. Niestety, często się zdarza, że im są starsze, tym jest bardziej widoczne, że sam talent nie wystarcza.
- Spotykamy się 4 czerwca 2010 roku w Ogrodach Muzycznych na Dziedzińcu Wielkim Zamku Królewskiego w Warszawie, tuż po Twoim występie. Usłyszałem w zapowiedzi, że stosunkowo późno zaczęłaś swą edukację artystyczną, bo dopiero w 8. roku życia…
- To prawda. Zwykle taką naukę gry na fortepianie rozpoczyna się w wieku 6-7 lat.
- Jakie pozostały Ci w pamięci wspomnienia z lat, spędzonych w Zespole Szkół Muzycznych w Siedlcach?
- Szkołę muzyczną wspominam bardzo miło. W końcu to tam spędzałam niemalże każdą wolną chwilę. Żałowałam jedynie, że zamykano ją o godzinie 20, kiedy ja chciałam jeszcze ćwiczyć.
- Jesteś obecnie studentką III roku Uniwersytetu Muzycznego im. Fryderyka Chopina w Warszawie w klasie...
- ...w klasie prof. Elżbiety Tarnawskiej. Właściwie mogę powiedzieć, że jestem już na IV roku, a dokładniej na I roku studiów magisterskich.
- To prof. Elżbieta Tarnawska przygotowuje Cię do 16. Konkursu Chopinowskiego. Ile godzin tygodniowo musi spędzać młody pianista, by osiągać tak wyjątkowe sukcesy?
- Mam nadzieję, że zdaje sobie Pan sprawę z tego, jak bardzo muzycy nie lubią tego pytania? Jest to niemożliwe do sprecyzowania, ile godzin zajmuje ćwiczenie. Jednego dnia będzie to siedem godzin, a innego trzy, albo wcale. Wszystko zależy od humoru, ochoty, zmęczenia itd.
- W czym Joanna Różewska czuje się mocna przed Konkursem Chopinowskim, w mazurkach czy polonezach? A jak większa forma muzyczna? Wiemy, że wielokrotnie występowałaś już z orkiestrami symfonicznymi…
- Ciężko powiedzieć... Na pewno mazurki, polonez, ballada... Granie z orkiestrą sprawia mi wiele przyjemności, także koncert również mogę zaliczyć do grona „mocniejszych” punktów programu konkursowego.
- Jaki cel stawiasz sobie w konkursie? Czy jesteś przygotowana na wygraną?
- Nie myślę o tym. Chcę zagrać po prostu najlepiej jak potrafię w dniu mojego występu.
- Zapytać też muszę o Twoje zainteresowania poza muzyczne. Wiem, że lubisz jazdę na rowerze, (masz wspaniałą sylwetkę, wyglądasz doskonale)…
- Dziękuję bardzo. Jazda na rowerze rzeczywiście należy do moich ulubionych zajęć w wolnych chwilach, których, niestety, ostatnio mam coraz mniej. Oprócz tego oczywiście uwielbiam czytać książki, czytać o pięknych i ciekawych miejscach na Ziemi, które chciałabym zobaczyć, kiedy będę mieć mnóstwo wolnego czasu (a nie wiem, czy to kiedykolwiek się zdarzy), chodzić do teatru, opery, a ostatnio polubiłam... gotowanie.
- Czego słuchasz, kiedy nie zasiadasz do fortepianu?
- Muzyki żydowskiej, poezji śpiewanej i oczywiście muzyki poważnej, ale tej ostatniej chyba ostatnio mniej z racji tego, że za dużo mam jej na co dzień.
- Gdzie planujesz spędzić wakacje przed Konkursem Chopinowskim?
- Niestety, tegoroczne wakacje są bardzo ograniczone czasowo przez koncerty i przygotowania do konkursu. Na pewno jednak muszę odpocząć i nabrać sił przed konkursem. Podejrzewam, że wolny czas spędzę w górach, ale nie chcę zdradzać szczegółów.
- Dziękuję Joanno za rozmowę. W imieniu własnym i czytelników „Tygodnika Siedleckiego” życzę Ci przejścia wszystkich etapów Konkursu Chopinowskiego i koncertów w największych salach świata.
Rozmawiał: Mirosław Zdrodowski
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!