Reklama

Ciężar spoczywa na osobie... (galeria)

Mieszkaniec Gręzowa walczy z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad w Warszawie.

Pan Henryk mieszka w podsiedleckim Gręzowie. Dotychczas chwalił sobie tę lokalizację. Dom stoi przy samej krajowej „dwójce”, co było wygodne choćby ze względu na codzienne dojazdy do pracy w Siedlcach. Jednak wszystko zmieniło się, kiedy rozpoczęła się modernizacja trasy. Zastosowane nowe rozwiązania sprawiły, że posesja mężczyzny została wówczas niemal odcięta od świata.

- Drogowcy przenieśli przystanki autobusowe w nowe miejsca – mówi Henryk Kaczorek. – Po tych zmianach przystanek i bardzo długa zatoka autobusowa znalazły się na wysokości mojej posesji, blokując całkowicie wjazd. Nie ma mowy o przejechaniu przez zatokę jakimkolwiek samochodem, bowiem od strony bramy jest ona podniesiona na około pół metra. Nie mogę nawet wezwać wozu asenizacyjnego do opróżnienia szamba, które już zaczyna mi się przelewać.
To nie jedyna niespodzianka, jaką drogowcy uraczyli mieszkańca Gręzowa. Dosłownie naprzeciwko bramy wjazdowej zrobili studzienkę ściekową, która o kilkadziesiąt centymetrów wystawała ponad powierzchnię gruntu. Pan Henryk długo walczył o przeniesienie zawalidrogi. Jakoś udało się przekonać drogowców, że umiejscowienie studzienki było bardzo niefortunne. Przenieśli ją w inne miejsce. Niestety, z zatoką autobusową nie poszło tak łatwo. Pan Henryk koresponduje z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad w Warszawie już od wielu miesięcy, wysyła zdjęcia i dokumenty. Bez żadnych efektów.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama