Ubiegłoroczna akcja „Stop koszeniu traw” przyniosła wymierne efekty w Siedlcach. Wymierne finansowo i... światopoglądowo. Im mniej piachu i betonu w mieście, a więcej terenów zielonych, tym lepiej się żyje, łatwiej oddycha, zdrowiej spędza wolny czas.
-W tym roku także ograniczymy liczbę koszeń – zapewnia prezes Siedleckiej Spółdzielni Mieszkaniowej Michał Golik. - Zupełnie nie kosić się nie da – dodaje. - Ale mniejsza częstotliwość tych działań to same korzyści dla spółdzielców. Od oszczędności na paliwie po lepszą kondycję terenów zielonych i większy komfort na osiedlach, gdyż wyższa trawa zatrzymuje lepiej wilgoć.
W ubiegłym roku na terenach spółdzielni zmniejszono częstotliwość koszenia o niemal połowę. To dało także mniej godzin pracy przy koszeniu i mniejsze koszty wydatkowane na paliwo – o 32%. Ale, co ważne, wspólna akcja TS i SSM pomogła także uświadomić ludziom, jak duży wpływ na życie w mieście mają nawet tak drobne działania. Zbyt częste koszenie, ustalane nawet bez brania pod uwagę pogody czy wyglądu trawników tylko zgodnie ze sztywnym harmonogramem działań administracyjnych, tak naprawdę niszczy tereny zielone. Gdy jest susza, trawa gorzej rośnie. I bywało, że w upalne dni koszono... piach. Bo te źdźbła, którym udało się nieco podrosnąć, trudno nawet nazwać trawnikiem. Tymczasem gdy pozwoli się trawie urosnąć, trzyma ona wilgoć i wiąże glebę, polepszając jej strukturę, nie pozwalając by się wysuszyła. A to wszystko ma wpływ na jakość powietrza, na życie owadów, na klimat, na nasze zdrowie.
- Widzimy zdecydowanie zmianę w myśleniu ludzi o najbliższym otoczeniu. Jest akceptacja naszych działań – mówi prezes SSM. - Jeśli pojawiają się głosy sprzeciwu, to są naprawdę jednostkowe.
W ubiegłym roku padały krytyczne uwagi, w stylu: trzeba kosić, bo jak to wygląda! I były osiedla, gdzie z powodu kilku osób koszono trawniki na wyraźne żądanie. Jak będzie w tym roku? Na pewno warto prowadzić akcję dalej i przekonywać nieprzekonanych, aby w mieście żyło się milej i zdrowiej.
Warto dodać, że do naszej akcji dołączyło w ubiegłym roku także miasto Siedlce, ograniczając liczbę koszeń i zwiększając wysokość traw, do jakiej je przycinano. Mieliśmy też wspaniały odzew od właścicieli domów jednorodzinnych, którzy zostawiali duże połacie niekoszonych traw, robiąc porządki jedynie w najbliższym otoczeniu domu. Brawo siedlczanie!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
ale jak przed blokiem, na placu zabaw trawa urosła po kolana, to należałoby się ja skosić....
Obserwuję od lat trawnik na terenie siedleckiej uczelni, ten od strony ul Nowy Świat, odgrodzony od ul Żytniej zadrzewionym obszarem. Koszą i koszą jak kosili. Dziarscy panowie na swoich warczących maszynach trawę skrupulatnie przycinają jak łepetynę rekruta w czasach PRL-u. I jasne, ze nie obwiniam tutaj kosiarzy (nie ponurych bynajmniej) tylko szanowne ichnie kierownictwo. Jeszcze trawa ma iluzoryczne szczęście bo jest w miarę mokro ale będzie jak zawsze. Przyjdą dni gorące, trawa będzie zmieniać barwę na słomkową a łąka w step. I znowu pojawia się Panowie w chmurach pyłu i kurzy, którzy limit motogodzin na kosiarkach musza wyrobić. najdziwniejsze, ze tam na tym uniwersytecie są jeszcze kierunki przyrodnicze, rolnicze (chyba) i profesorowie od trawy i wszelkiej zieleniny ożywionej. Jakaś reakcja? Nie liczę. Podobnie na osiedlu Nowy Świat, amok koszenia, polewania jakimś świństwem zieleninki chwastów przy ścieżkach z uroczej kostki betonowej. Wiem, wiem kierowniczka kazała.
Idźmy dalej, nie kosimy, nie myjemy się, nie golimy się, w Kanadzie świetny pomysł! Nie używajmy papieru toaletowanego, od czego jest szmatka, można ja uprać, czy musimy mieć rozum motylka?
Co to za bzdura? Rozumiem takie działanie na dzikich terenach ale jak mają bawić się dzieci w trawie po kolana przy osiedlowych placach zabaw? Jak mają grać w piłkę nożną dzieci na boisku nad siedleckim zalewem gdzie trawę skoszono pierwszy raz w tym sezonie dopiero w ubiegłym tygodniu (i to z fatalnym skutkiem w postaci niedokoszonej w wielu miejscach trawy)? Jest to jedyne w okolicy miejsce do grania w piłkę, a chętnych dzieciaków z okolicznych osiedli jest mnóstwo. Naprawdę trochę logiki proponuję.
Nareszcie ktoś pomyślał, że bez drzew,traw , krzewów latem nie da się żyć w mieście
W imieniu plagi kleszczy Nie koście traw !
Ostatnio jadąc trasą z Siedlec do Białej Podlaskiej , w terenie niezabudowanym otoczonym ze wszystkich stron polami i drzewami … kilkunastu Panów z kosiarkami , a jeden nawet z takim sterowanym dużym pojazdem , kosili trawę przy drodze …. Myślę sobie : gdzie sens, gdzie logika ? Po co marnować setki tysięcy , a może nawet w skali kraju - miniony złotych, na koszenie traw przy rowach… gdzie nikt nawet nie chodzi bo nie ma tu chodnika …. Tym bardziej że ta dłuższa trawa bardzo dobrze tak wygląda ….
Kto zrozumie umysł derektóra! jest kosiarka, to ma kosić, jest paliwo to przepalić! jasne, że nie należy zaniedbywać przestrzeni dla dzieci na placu zabaw, jednak komunistyczne "wszędzie po równo" nie ma logicznych przesłanek - przy każdym wydatku środków miejskich czy spółdzielczych warto ruszyć głową i zoptymalizować czynności pracowników oraz zużycie środków.
Trzeba wreszcie skończyć z koszeniem zboża. Żniwa to barbarzyński zwyczaj. Dlatego zamiast obchodzić dożynki powinniśmy przykleić się do asfaltu.
ale jak przed blokiem, na placu zabaw trawa urosła po kolana, to należałoby się ja skosić....
Obserwuję od lat trawnik na terenie siedleckiej uczelni, ten od strony ul Nowy Świat, odgrodzony od ul Żytniej zadrzewionym obszarem. Koszą i koszą jak kosili. Dziarscy panowie na swoich warczących maszynach trawę skrupulatnie przycinają jak łepetynę rekruta w czasach PRL-u. I jasne, ze nie obwiniam tutaj kosiarzy (nie ponurych bynajmniej) tylko szanowne ichnie kierownictwo. Jeszcze trawa ma iluzoryczne szczęście bo jest w miarę mokro ale będzie jak zawsze. Przyjdą dni gorące, trawa będzie zmieniać barwę na słomkową a łąka w step. I znowu pojawia się Panowie w chmurach pyłu i kurzy, którzy limit motogodzin na kosiarkach musza wyrobić. najdziwniejsze, ze tam na tym uniwersytecie są jeszcze kierunki przyrodnicze, rolnicze (chyba) i profesorowie od trawy i wszelkiej zieleniny ożywionej. Jakaś reakcja? Nie liczę. Podobnie na osiedlu Nowy Świat, amok koszenia, polewania jakimś świństwem zieleninki chwastów przy ścieżkach z uroczej kostki betonowej. Wiem, wiem kierowniczka kazała.
Idźmy dalej, nie kosimy, nie myjemy się, nie golimy się, w Kanadzie świetny pomysł! Nie używajmy papieru toaletowanego, od czego jest szmatka, można ja uprać, czy musimy mieć rozum motylka?