Reklama

Dopisany w Szelkowie

09/06/2009 10:15

W komisji wyborczej w Szelkowie jest mały problem. Na zasłanym zielonym suknem stole leży zaświadczenie o prawie do głosowania poza miejscem stałego zameldowania, a pani przewodniczącej chwilowo nie ma. Pani przewodnicząca na moment gdzieś przepadła. – Z zaświadczeniem to tylko do pani przewodniczącej. Pani przewodnicząca być musi. Pani przewodnicząca zaraz będzie – uspokajają. Ktoś wybiega szukać.

Głosowanie trwa już dziesiątą godzinę, a ruch niewielki. – Nudno – zagaduję dla zabicia czasu najpiękniejszą część obwodowej komisji wyborczej. – Teraz już cieplej – odpowiada najpiękniejsza część obwodowej komisji wyborczej i pokazuje podłączoną do gniazdka dmuchawę. No to sobie pogadaliśmy. Wystarczą trzy dni na jeziorach, a człowiek robi się komunikatywny jak ryba. Dykcja, leszczu, dykcja! Ale koniec tych żartów. Pani przewodnicząca właśnie się zjawia. Za stolikiem poważnie zasiada, zaświadczenie uważnie studiuje, o dowód osobisty służbiście prosi. Szelków - dobre miejsce do głosowania, bo zaraz przy trasie. Siedziba komisji wyborczej to okazały, sądząc po liczbie tabliczek nad drzwiami, wielofunkcyjny budynek. Na zewnątrz udekorowany flagami. Nie sposób nie zauważyć. Zwłaszcza, że obok ulokował się radiowóz drogówki. Auta karnie zwalniają do przepisowych 50 km na godzinę. A tak zwolnić, to prawie jakby się zatrzymać. Więc zatrzymujemy się. Tym bardziej, że radio właśnie nadało komunikat, iż w wyborach do Parlamentu Europejskiego rozpisanych na dzień 7 czerwca 2009 roku frekwencja na razie marna. Pójdę więc zagłosować, frekwencję znacząco podniosę. W Szelkowie w powiecie makowskim obywatelską popiszę się postawą. Popiszę się albo i nie popiszę, bo uważna pani przewodnicząca coś niepokojącego w moim zaświadczeniu dostrzega. Poważna, jak widzę, w papierach rozbieżność zachodzi. – A te literki D.O. przed numerem dowodu osobistego, to co znaczą? – pyta pani przewodnicząca, wskazując groźnie na dokument, wystawiony przez siedleckie biuro obsługi interesanta. - Może „dowód osobisty” – zgaduję z głupia frant. I widzę, że celnie zgadłem. Mogę teraz podpisać się na liście dopisanych. Jestem w Szelkowie trzeci dopisany. Zaraz wielką jak pół żagla kartę do głosowania dostaję. Krzyżyk celnie na niej stawiam i żegnam się, wysokiej frekwencji życząc. Moje zaświadczenie w dokumentach obwodowej komisji wyborczej w Szelkowie, zgodnie z przepisami, zostaje. Dobra rzecz, takie zaświadczenie. Do domu jeszcze ho, ho… Przed nocą nie zajedziesz, a w Szelkowie po drodze zagłosować korzystnie. To samo przecież Mazowsze, co u nas i ci sami - na płotach i na karcie do głosowania - kandydaci. Na Mazurach od rana chmury jak Wehrmacht nisko ciągną i Jacek Kurski na plakatach. Na Mazowszu inny świat - słońce szyderczo jak słońce Peru świeci. Dariusz Kuziak

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości