Reklama

Droga Gosiu…

Był rok 1979, gdy licealistka Małgosia Anusiewicz z Siedlec pojechała na wakacje do kuzynki w Wielkiej Brytanii. Nie wróciła już do domu. Początkowo wakacje miały się tylko przedłużyć, ale stan wojenny w Polsce przesądził sprawę. Małgosia została na wyspach. Tam już założyła rodzinę i zdobyła wykształcenie. Wtedy nie wiedziała, że zostanie kobietą- -instytucją. Że zostanie TĄ Gosią, aktywistką walki o prawa człowieka.

Gosia Demetriou (nazwisko po mężu) od czterech lat prowadzi rubrykę porad prawnych i socjalnych w największym polskim czasopiśmie na wyspach  „Cooltura”. Rubryka nosi tytuł „Droga Gosiu”. Od tych słów zaczynają się zazwyczaj listy wysyłane do gazety.
– Skala problemów jest duża. Polscy emigranci często nie wiedzą, gdzie mogą szukać pomocy, kiedy się po nią zwrócić, jak pomóc sobie i bliskim – tłumaczy Gosia Demetriou.

Życie na wyspach
Przyjeżdżając do obcego kraju siłą rzeczy trafia się na przeszkody. To różnice kulturowe, prawne, obyczajowe. Polscy rodzice oburzają się, gdy Anglicy ingerują w ich rodzinne sprawy.
– Nie będą nas uczyć, jak wychowywać dzieci! – pokrzykują.
– Nie zdają sobie sprawy, że Anglicy nie mówią o prawach rodzicielskich. Dla nich to obowiązki rodzicielskie, coś, czego wszyscy muszą przestrzegać – tłumaczy Gosia.

Niewiedza może mieć opłakane skutki, czego doświadczają różne rodziny. Na emigracji wszelkie rodzinne kłopoty mają inny wymiar. W kraju w sprawach konfliktowych, kończących się rozstaniem lub rozwodem, wszyscy mają zazwyczaj wsparcie rodziny i przyjaciół. Na wyspach jest się samemu.
– Tu życie toczy się inaczej. Zauważyłam, że w kraju ludzie bardziej trzymają się w ryzach, mają sąsiadów, ludzi, którzy ich znają, co jest jakimś hamulcem. Na emigracji tego nie ma i widzę, że ludzie żyją intensywniej. W efekcie rozstań jest dużo. Tylko co wtedy? Co z dzieckiem, co z partnerem, co ze wspólnym majątkiem?

Pytania dotyczą wszystkiego: rozwodzić się w kraju czy w Anglii, kiedy zaczyna się obowiązek szkolny dla dzieci, co z ubezpieczeniem, jak poradzić sobie z nieuczciwym pracodawcą, jak zaradzić dyskryminacji dziecka w szkole, co zrobić z niekorzystną umową?
Jeden z rozpaczliwych listów dotyczył niewyobrażalnej dla Polaków rzeczy: rodzinie groziła eksmisja za… brak dywanów na podłogach! Nikt nie wiedział, że na położenie szwedzkich podłóg trzeba mieć zgodę, a skargi na „tupiących” sąsiadów mogą skutkować wielkim konfliktem i nakazem eksmisji.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości