Reklama

Dyskryminujemy członków PiS?

- Proszę nie dyskryminować członków PiS! – apelował dramatycznie prezydent Wojciech Kudelski. – Dlaczego dyskryminujecie ludzi z PiS?!

Ten apel to gwałtowna reakcja na publikacje dotyczące obsady wicedyrektorskiego fotela w Miejskim Ośrodku Kultury. Artur Mydlak otrzymał propozycję objęcia stanowiska dyrektora w łukowskim ośrodku, z czego chce skorzystać. Kto zajmie jego miejsce?
Środowiska związane z kulturą z niepokojem przekazują sobie wiadomość, że prezydent chce „uszczęśliwić” dyrektora MOK, Mariusza Woszczyńskiego, swoim człowiekiem. Niedoszłą radną z ramienia PiS, która nie ma doświadczenia - nigdy nie pracowała w kulturze. Te spekulacje znalazły nieformalne potwierdzenie w gwałtownej reakcji prezydenta na zadane wprost pytanie:
- Czy myśli pan o wskazaniu na fotel wicedyrektora swojego człowieka i czy jest to pani Demczenko?
- Dlaczego dyskryminujecie członków PiS? – zawołał dramatycznie prezydent. – I co to za określenie, że szykuję „spadochroniarza” z PiS?

---
„Spadochroniarz” to osoba wskazana przez decydenta, która ma otrzymać intratną posadę, mimo że nie ma: ani doświadczenia, ani odpowiedniego wykształcenia, ani kompetencji do danego stanowiska. Ma za to poparcie partii i decydenta. O takich ludziach potocznie mówi się (bez urazy): „spadochroniarz”.
Siedlecka kultura to nasze największe dobro w tym mieście. Jej wysoki poziom zawdzięczamy nie politykom, tylko ludziom pracującym w kulturze od lat z wielkim poświęceniem, zazwyczaj za marny grosz. Wysokie nakłady na remont obiektów kulturalnych w Siedlcach to ogromny plus dla władz. Jednak wszelkie polityczne „namaszczenia” to ostatnia rzecz, na jaką politycy powinni sobie pozwalać. Na konferencji prasowej prezydent zarzucił mi, że upolityczniam kulturę przypisując CKiS - PiS-owi, a MOK - Platformie. Taki nieformalny podział rysuje się, gdy patrzymy na sympatie polityczne samych dyrektorów. Ale to stwierdzenie nie jest upolitycznianiem. Polityką jest już jednak wsadzanie „swego” człowieka na stanowisko. To już jest upolitycznianie kultury. Nie tak dawno śledziliśmy przecież skandal wywołany konkursem na dyrektora CKiS, gdy został nim Jan Jaroszyński.

Prezydent zarzucił mi także, że jestem pierwszą „kadrową” w tym mieście i wskazuję prezydentowi, kto ma gdzie pracować. Prezydent trochę się pogubił. Mimo najszczerszych chęci nie mogę sobie przypomnieć, kogo bym na jakąś funkcję wskazywała. Wręcz przeciwnie: stale piszę o ruchach kadrowych prezydenta, co mu się, niestety,  bardzo, bardzo nie podoba.
Szacunek dla ludzi i dla środowiska, które wypracowało to, co dziś mamy, nakazywałby, aby to ludzie kultury sami dziś wybrali swojego wicedyrektora. Ostatnia rzecz, jakiej potrzebują, to partyjna koleżanka prezydenta. Czy to stwierdzenie rzeczywiście jest dyskryminowaniem członków PiS? Wydaje mi się, że nie. I wydaje mi się, że w naszym mieście kto jak kto, ale członkowie PiS… mają się bardzo dobrze.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości