Reklama

Ekran

W ciągu dnia, gdy codzienny zgiełk miasta jest wszechobecny, odgłos przejeżdżających pociągów wydaje się ginąć w jego tle. Ale to tylko pozory. Łomot szyn, gwizd ostrzegający o zbliżaniu się do przejazdu, stukot metalowych kół...

- Koszmar - zgodnie mówią mieszkańcy ulicy Prądzyńskiego w Siedlcach. W tym roku minie właśnie pięć lat od czasu, gdy poprosili władze miasta o pomoc w wybudowaniu ekranów wygłuszających wzdłuż torów. Jak dotąd, była to walka bezskuteczna. MODERNIZACJA Pierwszy wniosek mieszkańcy złożyli w czerwcu 2003 roku do ówczesnego prezydenta Siedlec, Mirosława Symanowicza. - Prosiliśmy o ujęcie w planie inwestycyjnym na 2004 rok budowy ulicy Prądzyńskiego, wraz z: oświetleniem, kanalizacją deszczową, ścieżką rowerową. Ale najbardziej zależało nam na budowie ekranów wygłuszających wzdłuż torów. Prosiliśmy, aby wykonano je jeszcze w 2003 roku. We wniosku nadmieniono, że rozpoczyna się właśnie modernizacja linii kolejowej. - Wiadomo było, że szybka kolej, to nowe źródło hałasu. Zależało nam więc na tym, aby razem z modernizacją kolei, inwestowano w ekrany wyciszające. Obawy mieszkańców potwierdziły się. Nowa linia kolejowa spowodowała, że pociągi przejeżdżają z większą prędkością, a co za tym idzie, są bardziej hałaśliwe. - Osobowe, które zatrzymują się na pobliskim przystanku, robią najmniej rumoru. Ale towarowe i pospieszne, to koszmarny hałas. Warto dodać, że niektóre domy przy Prądzyńskiego stoją zaledwie 10 metrów od linii kolejowej. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama