Reklama

Gęsi Borek City

12/11/2008 09:26

To miało być miejsce, gdzie wrony tracą orientację i rozpoczynają odwrót. Koniec świata, przynajmniej – mglisty skraj miasta. Płytka dolina po obu stronach niepoważnie nazwanej, leniwej rzeki. Przestrzeń banalna, o nomenklaturze demonstracyjnie swojskiej – Gęsi Borek. Tam się wyprowadzałem z ciasnego osiedla: w pola, między trzciny, zdziczałe ogrody, na dalekie peryferie, gdzie lądują odrzuty cywilizacji. Tak daleko na zachód, że gdyby nie wieżowce Kałuszyna, w pogodne dni Pałac Kultury byłoby widać.

Takie to miało być pole. I takie na początku było - z krzywym chodnikiem i jezdnią należycie dziurawą, z kałużą wieczną jak trawa, po deszczu tak wylewną, że chowała się w niej sowiecka łódź podwodna. Jednym słowem – piękny miał to być wygwizdów, wygwizdów pokazowy, szczęśliwa ziemia jałowa, błogosławiony ugór, odłóg i puszcza. I wszystko mi spieprzyli. Najpierw otworzyli halę, potem wybudowali stację – Siedlce Zachodnie. Naprawili jezdnię, zlikwidowali kałużę, położyli chodnik. No tragedia po prostu. Na dodatek ostatnio po sąsiedzku otwarto supermarket. Właściwie to nie wiem, czy super-, może hiper-. Skąd mnie to wiedzieć? Nie jestem biegły w handlowych rozmiarach i rangach. Może to market zwykły, ordynaryjny? O opalizującej nazwie i takim samym hipnotycznym neonie. Jeden plus – można tam ładnie zaparkować. Parking z widokiem na jezioro; sztuczne, ale zawsze. Po drugiej stronie, przy torach, gdzie teraz gruz i spacerują psy, na mocy synergicznego wyroku ambony i magistratu (zwykły w naszym klimacie sojusz) - stanie kościół. Trzeba dbać o równowagę niedziel miejskich. Skoro jest market, i świątynia być musi. Sygnaturka kolejowego przejazdu, zawczasu przyzwyczaja wiernych do tonów wieczności. Ale zapomniałem o najważniejszym. O wrześniowym weekendzie, kiedy na zachodzącym niebie rozbłysły złote łuki McDonalda. Od czasów pierwszomajowych pochodów w podstawówce nie widziałem tylu konsumpcyjnie rozanielonych twarzy. Po wszystkim zostaje ta sama uliczna zamieć chorągiewek, baloników, kubeczków, patyczków, torebek. Złote łuki McDonalda. Znak jakości przybity na obłokach. Gwarancja niebiańskiego smaku. Ikona kultury. Drogowskaz cywilizacji. Każdego wieczoru przez listopadową mgłę prowadzą mnie w dół prostą jak strzała ulicą na zachód. Do domu nad rzeką ukrytą wśród trzcin chwiejnych. Na Gęsi Borek City. Dariusz Kuziak

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości