U wylotu ul. Międzyrzeckiej w Łukowie ulokowało się kilka restauracji i pubów. Mieszkańcy mający domy i sklepy w sąsiedztwie złorzeczą na zachowania klientów restauracji „Szampańska” oraz baru „Kotłownia”. Wielokrotnie wzywali na pomoc policję. Dotychczas niewiele to pomagało.
Z relacji właścicieli: pobliskiej piekarni, sklepu z obuwiem, firmy garmażeryjnej i budynku, w którym jest konkurencyjny pub, wynika, że najgorzej jest w nocami z piątków na soboty, po zakończeniu imprez w „Kotłowni” i w „Szampańskiej”. – O pierwszej, drugiej, trzeciej w nocy wylegają na ulicę grupy i pół biedy, gdy przy akompaniamencie głośnych śmiechów, chwiejąc się na nogach, pakują się po 6-8 do aut i odjeżdżają. Najczęściej jednak, i to będzie najwłaściwsze określenie, ci ludzie drą mordy, klną, bluzgają wyzwiskami – opisuje swe nocne przeżycia Eugeniusz Onysk, właściciel piekarni. – Załatwiają się w okolicznych bramach, wymiotują na schody i witryny sklepowe. Szarpią się...Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!