Reklama

Gwiazda, sierp, hakenkreuz i młot

Istotnie, przed laty nakręciliśmy w Polsce film „Jak rozpętałem drugą wojnę światową”, ale myśleliśmy, że to pyszna komedia. I do głowy nam nie przyszło, że będziemy się teraz musieli z tego filmowego absurdu tłumaczyć. I to przed kim? Przed tymi, którzy naprawdę tę wojnę rozpętali.

Gdyby nasi dziadkowie i pradziadkowie poszli z Hitlerem na Rosję, mieliby ładne pamiątkowe zdjęcia, gdzieś, powiedzmy, spod Moskwy czy z Uralu. Na tych historycznych fotkach gestapowiec wymieniałby kordialne uściski z polskim ułanem. Gdyby tak się stało, słuszne byłyby rosyjskie pretensje. Takich zdjęć jednak w rodzinnych kolekcjach nie mamy. I niezależnie, jak głęboko, szanowni sąsiedzi, sięgniecie do archiwów, w całej Moskwie nie znajdziecie takich fotografii. Nie ma ich, nie ma. Nie ma, bo nie było.

Zachowały się za to inne, całkiem piękne. Na przykład z Brześcia, gdzie radosny Iwan ściska się z Hansem, Sasza uśmiecha się do Ottona, a jowialny enkawudzista obejmuje żołnierza Wehrmachtu, częstując go machorką. Chcieliście utrwalić ten moment, chwilę triumfu nad pokracznym bękartem traktatu wersalskiego? No to macie! Utrwaliliście. Na wieki.

Gdybać można sobie do woli, fakty są bezwzględne. Polska do spółki z Niemcami nie napadła na Rosję. To Rosja z Niemcami napadła na Polskę. Odbyło się to zgodnie z planem, spisanym w tajnym protokole podpisanym przez Ribbentropa i Mołotowa. Ribbentrop nie był Polakiem. Mołotow także, k’sażaljeniu, nie był Polakiem. Nie myśmy się umawiali w Moskwie, nie my dzieliliśmy Europę. Hitler ze Stalinem (zauważmy, żaden z nich nie był Polakiem) najpierw podzielili się Polską, a potem zgodnie konsumowali resztę. W listopadzie 1939 r. Armia Czerwona dokonała inwazji na Finlandię, w kwietniu 1940 NKWD mordowało polskich oficerów w Katyniu. Zaraz po tym Niemcy napadły na Danię i Norwegię, w maju - na Belgię i Holandię, w połowie czerwca byli już w Paryżu. Pod koniec tego miesiąca miłujący pokój Związek Radziecki odebrał Rumunii Besarabię, a w sierpniu dokonał aneksji Litwy, Łotwy i Estonii. Chwilę potem Luftwaffe rozpoczęła bitwę o Anglię. Niemieckie samoloty latały na radzieckim paliwie. Tak to się toczyło, można powiedzieć - symetrycznie.

Dlaczego piszę o tych historycznych oczywistościach? Choćby dlatego, że mogę. Ćwierć wieku temu jeszcze nie byłoby to możliwe.

Czerwoni bardzo pilnowali, aby prawda sojuszu ZSRR z hitlerowskimi Niemcami - prawda, że dwuletnim zaledwie - pozostała prawdą ukrytą. Za komuny prawdę o 17 września czytało się drobnym drukiem w nielegalnych wydawnictwach. I tylko Jacek Kaczmarski na emigracji śpiewał śmiało, pełnym głosem „Balladę wrześniową”: „A cóż to za historia nowa? / Zdumiona spyta Europa. / Jak to? To chłopcy Mołotowa / I sojusznicy Ribbentropa. (…) Nową im wolność głosi „Prawda”. / Świat cały wieść obiega w lot, / Że jeden odtąd łączy sztandar / Gwiazdę, sierp, hakenkreuz i młot. / Tych dni historia nie zapomni, / Gdy stary ląd w zdumieniu zastygł / I święcić będą nam potomni / Po pierwszym września - siedemnasty.”
Dariusz Kuziak

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości