Lekturę „Gwiazdozbioru Tomka Markiewicza” można rozpocząć od dowolnego miejsca. Każdy fragment będzie równie stosowny, a jego przeczytanie zajmie zaledwie chwilkę. Jeśli mamy akurat więcej czasu, można przeczytać dwa, a nawet trzy fragmenty. A potem odłożyć „Gwiazdozbiór” na podręczną półkę, schować do plecaka i wrócić do lektury w stosownej chwili. Nie będzie to długo, bo książka – jak podjadanie orzeszków – potrafi podstępnie wciągnąć.
Tak właśnie, po kawałeczku, czytałem książkę Tomka Markiewicza, naszego redakcyjnego kolegi. Czy da się „Gwiazdozbiór” przeczytać od początku do końca? Być może. Choć osobiście nie próbowałem. I nie mam pewności, czy byłby to odpowiedni sposób lektury. „Gwiazdozbiór” czytałem na wyrywki, w wolnych chwilach. Minęły dwa tygodnie, zanim przypadkowo wybierane fragmenty zaczęły mi się powtarzać.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!