Jestem przeciwny pomysłowi zwiększenia uprawnień straży municypalnych (miejskich i gminnych). Porównuję ten zamiar do golenia się nieoryginalnymi nożykami: czynność taka jest nie tylko mało skuteczna (nie usuwa zarostu), ale również bolesna i kosztowna. Koniec końców trzeba kupić porządne (oryginalne) nożyki – a gdzie ból i nerwy? Świat stawia na profesjonalizację (doskonalenie) już istniejących służb, bo tylko w ten sposób można zapewnić skuteczność i względną „taniość” ich funkcjonowania. Czasy szeryfów czy ORMO minęły i nie ma powodu, by do nich wracać.
Od początku byłem przeciwny powoływaniu straży miejskich. Im więcej minęło czasu od uchwalenia stosownych aktów prawnych, tym bardziej umacnia się we mnie przekonanie, że przyzwolenie na tworzenie „policji porządkowej” było błędem; na co komu nieprofesjonalny surogat policji państwowej? Ambicje bliżej nieokreślonego „strażniczego lobby” zrównania kompetencji straży z policyjnymi, to dużo za mało – potrzebne są przede wszystkim kompetencje, których strażnikom brakuje, gdyż nie istnieje wystandaryzowane, porządnie zorganizowane centrum szkolenia osób, zarobkujących w ten sposób. Uniform nie przysparza wiedzy, a „Glog” u pasa – prestiżu.
Nie czuję się bezpieczniejszy, widząc strażnika z pałką typu „tonfa”, bo wiem, że sprawne posługiwanie się nią wymaga długiego szkolenia. Ba, strażnik po kursie używania tej broni (bo to jest broń!) nie tylko nie będzie skuteczny, ale może zrobić krzywdę osobie, wobec której będzie ją stosował; może też zrobić „kuku” sobie lub komuś przypadkowo znajdującemu się w obszarze interwencji. Nie będą się czuł bezpieczniej, gdy strażnik będzie miał pistolet, bo patrząc na zachowania niektórych z naszych strażników, odnoszę wrażenie, że są chłopcami, którym nagle spełnił się sen o mundurze, władzy i gadżetach, a do pełni szczęścia brakuje im jedynie okazji do „prawdziwej wojny”, by się móc wykazać… Tupet i marzenia to sporo za mało, by być pełnowartościowym stróżem bezpieczeństwa.
Dlatego jestem za rozwiązaniem drastycznym – rozwiązaniem straży municypalnych i postawieniem na zawodowców, czyli na policję (nie bez znaczenia jest fakt, że cieszy się ona niepomiernie większym zaufaniem społecznym). Jeśli jednak strażnicy mieliby dalej przemierzać miasto, zaiste byłoby dość, gdyby czynili to razem z policjantami. Ustawa „poszerzająca” jest zbędna i z tego powodu, że policja może korzystać z pomocy strażników przy podejmowaniu interwencji, jako tzw. osób przybranych, wobec których mają zastosowanie przepisy ustawy o Policji. Czyli, że na czas czynnej ochrony porządku publicznego strażnik ma status funkcjonariusza państwowego. I starczy... Boxer
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!