Unikam publicznego oceniania tekstów kolegów dziennikarzy, bo co mam komu do powiedzenia - mówię wprost. Jednak kwestia, o której chcę napisać, wymaga istotnego uzupełnienia. W ostatnim wydaniu „TS” zamieszczono raport o wolontariacie w Siedlcach. Autorzy przeprowadzili wiele rozmów z osobami reprezentującymi instytucje pomagające skontaktować chętnych do pomagania z potrzebującymi pomocy.
Jest wśród nich działające przy diecezjalnej „Caritas” Centrum Wolontariatu, które w tym roku uzyskało dotację Urzędu Miasta Siedlce w wysokości 20.000 zł. Nie odnosząc się do opinii złośliwców uważających, że CW powołano głównie dlatego, aby Pan Prezydent i Jego Wierni Pretorianie mogli jeszcze kilka złociszy dorzucić do wiecznie pustej diecezjalnej sakwy, chciałbym postawić pytania natury prawnej – choć nie tylko. Każdy chętny do wykonywania świadczeń wolontarystycznych w ramach „Caritas” Diecezji Siedleckiej zawiera (zgodnie z ustawą o organizacjach pożytku publicznego i wolontariacie) umowę określającą prawa i obowiązki chętnego do nieodpłatnego pomagania bliźnim. I tak ma być! Jednak moje wątpliwości wzbudza art. 11 „Porozumienia”, który jako ważny powód rozwiązania umowy bez wypowiedzenia uznaje sytuację, gdy wolontariusz będzie prezentował postawy etyczno-moralne niezgodne z nauką Kościoła katolickiego.
Po pierwsze, poziom ogólności tego sformułowania uprawnia wniosek, że umowa o wolontariat w ramach „Caritas” może zostać rozwiązana z każdego powodu i w każdej chwili. Któż bowiem jest bez słabości i bez grzechu? Po drugie, nie mogę zrozumieć, dlaczego istotną przeszkodą w codziennej obsłudze obłożnie chorego, bądź pomaganiu w lekcjach gimnazjaliście z ubogiej rodziny ma być to, że pomagającym jest rozwiedziony, albo że ostatni raz u spowiedzi był piętnaście lat temu, albo że wtraja schabowe w każdy piątek roku – Wielkiego Piątku nie wyłączając? Po trzecie, organizacja zasilana środkami pochodzącymi ze Skarbu Państwa oraz od samorządów lokalnych nie powinna (jak to odbieram) dyskryminować osób uniemożliwiając im z powodu odmiennego światopoglądu okazywania miłości i miłosierdzia bliźnim. Tym bardziej, jeśli działające przy „Caritas” CW aspiruje do roli ośrodka koordynującego.
Intryguje mnie szalenie, co będzie, jeśli chętnym do pomagania okaże się agnostyk o dobrym sercu, czy szlachetny adwentysta? Czy kandydat na wolontariusza jest pytany o wyznanie? I co się stanie, gdy potrzebującym pomocy będzie sparaliżowany po udarze mózgu ateista albo prawosławny? Mam rozumieć, że przedstawiciel CW, nim przyjmie zgłoszenie, pyta potrzebujących o ich przekonania religijne? Jeślim niedouczony, proszę o naukę... Boxer
Obserwuj nas na Google News
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!