Reklama

Jak szwajcarski ser

Drogowcy są nawet mile zaskoczeni – po ostrej zimie nawierzchnie dróg nie są w tak opłakanym stanie, jak można się było obawiać. Nie lamentują też z powodu braku pieniędzy na remonty. Operatywni zarządcy dróg wykorzystują każdy słoneczny dzień, aby jak najszybciej usunąć dziury i zapadliny w asfaltowych nawierzchniach. Uprzedzają jednak, że tzw. remonty cząstkowe dróg będą ciągnąć się jeszcze dobrych kilka tygodni, zaś ekipy naprawcze mogą powracać nawet kilka razy na ten sam odcinek. Powód? Przy minusowych temperaturach nocami wciąż wychodzą.



Przyczyną powstawania dziur w jezdniach po zimie jest woda, która wskutek wadliwej technologii budowy jezdni z łatwością podpływa pod nią, a kiedy przychodzą mrozy, marznąc zwiększa - już jako lód - swoją objętość, wybrzusza nie najlepszy i bardziej kruchy asfalt. Dywanik asfaltowy w tym miejscu pęka, a reszty zniszczenia dokonują ciężkie samochody i dodatkowo woda wnikająca wówczas również od góry.
Najbardziej niszczą się w ten sposób podczas zimowej aury drogi wykonane w starej technologii, o spękanej nawierzchni asfaltowej, z wadliwie wykonanymi odpływami. Degradacyjnemu wpływowi zimy pomaga nadmierny ruch aut, zwłaszcza ciężkich, przeładowanych ciężarówek. Pod ich kołami podbudowa gminnych dróg, budowanych dla lokalnego ruchu, pęka, kruszy się, zapada. Zniszczoną podbudowę z łatwością drąży roztapiająca się i marznąca woda. I dziury gotowe!

W miastach sprzymierzeńcami szkodliwego działania mrozu są wszelkie prace naruszające jednolitą nawierzchnię drogi. Dziury i zapadliny lubią bowiem się tworzyć w miejscach, gdzie wykonano nowe przyłącza, gdzie rozkopano drogę podczas naprawy wodociągu lub kanalizacji. Tzw. wcinki wykonują tylko ludzie. Nie zawsze należycie zostanie zagęszczony grunt, zalepikowane brzegi ciętej nawierzchni.
Gdy jest sucho, zaś temperatura dobiega 50 C drogowcy łatają  drogi trwałą technologią, zagęszczając ubytek odpowiednią masą. Na prace te obowiązuje gwarancja. Naprawiane dziury są ewidencjonowane i opisywane przez zlecającego naprawę zarządcę drogi, aby egzekwować ewentualną, ponowną naprawę już na koszt wykonawcy.
Stan niektórych dróg i ulic w miastach bywa doprawdy tragiczny. Nawierzchnia ul. Sobieskiego w Siedlcach to w większości dziury i wyrwy. Podobnie wygląda odcinek ul. Ceglanej.

- Z wiosną ruszy budowa ul. Sobieskiego. Inwestycja jest już po przetargu. Ceglaną z konieczności będziemy cząstkowo remontować. Nie ma bowiem woli mieszkańców, aby przystąpić do wspólnej inwestycji z miastem - wyjaśnia Wojciech Cylwik, naczelnik Wydziału Dróg Urzędu Miasta.
Kiedy wiosenna jazda po naszych drogach przestanie przypominać ekstremalny tor przeszkód? Aby to się ziściło, potrzeba horrendalnych nakładów na budowę nowych dróg o wysokiej nośności, adekwatnej do rosnącego ruchu kołowego. Bez nich będziemy gonić w przysłowiową piętkę.
Dopóki nie dogonimy starej Europy, wiosną trzeba jeździć wolno, ostrożnie, unikając slalomów i ostrego hamowania. Najgorszemu wrogowi życzyć można dochodzenia odszkodowania za uszkodzenie auta na wiosennej dziurze.

Więcej - czytaj raport "TS" w wydaniu papierowym.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości