Reklama

Jest plan awaryjny

Siedlce przygotowują się do sytuacji, których zapewne będziemy mieli coraz więcej. Mowa o dzikich zwierzętach, pojawiających się na ulicach miasta. Po kompromitacji w sprawie koziołka sarny zabrano się rzetelnie do roboty.

Przypomnijmy: koziołek sarny dostał się na jedną z posesji przy ul. Cmentarnej. Nie potrafił się stamtąd wydostać i wrócić do swego środowiska. Mimo próśb mieszkańców
o pomoc zwierzęciu, przez kilka dni dosłownie nic się nie działo. Ostatecznie, po powiadomieniu „Tygodnika Siedleckiego”, koziołkowi pomogli „cywile”: myśliwy Robert Gazdowski, lekarz weterynarii Krzysztof Majchrzak, miłośnik zwierząt Grzegorz Wrzosek i nasz fotoreporter Janusz Mazurek.  Do tymczasowego uśpienia zwierzęcia użyto dmuchawy na naboje usypiające, należącej do Towarzystwa Zwierząt AMICUS. Koziołek był poraniony, więc dr Majchrzak założył mu szwy. Wkrótce pojawił się nowy problem: gdzie należy odtransportować zwierzę, aby mogło po narkozie bezpiecznie dojść do siebie? Z pomocą przyszedł miłośnik psów, który leczył u Krzysztofa Majchrzaka swego czworonoga. Zgodził się, aby koziołka zawieziono na jego posesję, leżącą w pobliżu lasu. Podczas całej akcji nie było żadnego przedstawiciela Urzędu Miasta, ani Powiatowego lekarza Weterynarii.
- To była totalna amatorka, ale wszystko szczęśliwie się skończyło – wspomina dr Majchrzak. – Akcja była o tyle trudna, że sarny pod wpływem silnego stresu potrafią po prostu umrzeć. Serce nie wytrzymuje. Liczyły się tu czas i maksymalne ograniczenie stresu zwierzęcia.
Koziołek bezpiecznie wrócił do naturalnego środowiska. Miał naprawdę dużo szczęścia. My natomiast wysłaliśmy pismo do Ministerstwa Ochrony Środowiska z pytaniem, kto i za co w takich sytuacjach odpowiada?

Już wiadomo, kto!
Odpowiedź nie budzi żadnych wątpliwości: za zwierzęta dziko żyjące, które pojawiają się w mieście, odpowiada Urząd Miasta! „W tym zakresie gmina może liczyć na pomoc Polskiego Związku Łowieckiego, do którego należy współdziałanie z administracją samorządową w zachowaniu populacji zwierząt łownych” – czytamy w piśmie z ministerstwa.
Wspomniano  w nim także
o ekstremalnych sytuacjach, takich, jak nadmierna agresja, powodująca zagrożenie dla życia lub zdrowia ludzkiego, bądź też innych zwierząt. Dopuszcza się wówczas możliwość uśmiercenia zwierzęcia, ale wyłącznie w humanitarny sposób, polegający na zadawaniu przy tym minimum cierpienia fizycznego i psychicznego.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości