Rozmowa z „Samorządowcem Roku”, wójtem gminy Korczew, Sławomirem Wasilczukiem.
Nie tylko wygrał pan nasz plebiscyt, ale zdobył pan bardzo dużą przewagę nad innymi…
- To dla mnie bardzo ważne wyróżnienie, tym bardziej że do konkursu zgłosili mnie mieszkańcy. Odbieram je jako ogromny zaszczyt i wyraz zaufania. Serdecznie dziękuję wszystkim, którzy oddali na mnie głos. To dla mnie niezwykle budujące. Motywuje do dalszej pracy na rzecz naszej społeczności.
Niektórzy samorządowcy obawiali się uczestnictwa w tym plebiscycie. Niektórzy nie chcą się poddawać publicznemu osądowi.
- Nie ja zabiegałem o zgłoszenie. Uznałem jednak, że jako osoba pełniąca funkcję publiczną naturalnie poddaję się ocenie mieszkańców i nie mam powodów, by się jej obawiać – niezależnie od wyniku.
Był pan nim zaskoczony?
- W pewnym stopniu tak. Konkurencja była naprawdę duża, dlatego tym bardziej cieszy mnie to wyróżnienie. Traktuję je jako uznanie dla wspólnej pracy całego zespołu pracowników oraz mieszkańców, którzy aktywnie wspierają działania samorządu.
Chciałbym, przy okazji, serdecznie pogratulować wszystkim osobom biorącym udział w plebiscycie oraz wyrazić uznanie dla ich zaangażowania, pracy i osiągnięć. To właśnie dzięki takim inicjatywom nasza społeczność stale się rozwija.
Dlaczego aż tylu mieszkańców gminy głosowało na pana?
- Trudno mi jednoznacznie odpowiedzieć. Myślę jednak, że niewielkie, lokalne społeczności, takie jak nasza, potrafią się skutecznie mobilizować, działać wspólnie i z dużą konsekwencją wspierać inicjatywy ważne dla dobra całej gminy. Odbieram to przede wszystkim jako wyraz zaufania oraz życzliwości mieszkańców, za co jestem im bardzo wdzięczny.
Mogli nie głosować na szefa swojego samorządu…
- Funkcję wójta gminy Korczew pełnię od 19 lat, myślę, że przez ten czas mieszkańcy mieli okazję dobrze poznać moją pracę oraz zaangażowanie. Nawet osoby, które z natury podchodzą do różnych spraw z rezerwą, chyba dostrzegły, że swoje obowiązki traktuję odpowiedzialnie i z troską o dobro wspólne. Mam nadzieję, że uznali mnie za osobę, która pełni tę funkcję z przekonania i autentycznej chęci działania na rzecz naszej społeczności.
Uporu w pozyskiwaniu wsparcia dla gminy wielu panu zapewne zazdrości. No i zapewne skuteczności. To pańskie dobre strony, które zdecydowały o takim poparciu. Komplementowanie jest jednak nudne. Znacznie ciekawsze są pańskie wady. Jeśli oczywiście je pan u siebie dostrzega…
- Myślę, że nikt z nas nie jest doskonały. Zawsze staram się podchodzić do pracy z pokorą i świadomością, że można coś zrobić lepiej. Traktuję to jako motywację do ciągłego rozwoju, słuchania mieszkańców i wyciągania wniosków.
W gminie pracownicy urzędu odpowiadają za codzienną, rzetelną pracę i przygotowanie inwestycji, natomiast rolą wójta jest przede wszystkim skuteczne zdobywanie pieniędzy na ich realizację. Często trudno pana zastać w gabinecie – jest pan w drodze do Warszawy lub właśnie stamtąd wraca. Widać, że konsekwentnie zabiega pan o wsparcie finansowe w różnych instytucjach.
- To prawda, staram się być wszędzie tam, gdzie pojawiają się możliwości zdobycia dodatkowych pieniędzy na rozwój gminy. Wychodzę z założenia, że aktywność i bezpośrednie rozmowy przynoszą najlepsze efekty. Zabiegam o te fundusze przede wszystkim dla mieszkańców, dlatego dokładam wszelkich starań, aby wykorzystać każdą szansę na realizację potrzebnych inwestycji.
Czy te liczne wyjazdy służbowe i spotkania przynoszą wymierne efekty?
- Zdecydowanie tak. W ubiegłym roku na inwestycje przeznaczyliśmy około 15 milionów złotych, a niemal cała ta kwota została pozyskana ze źródeł zewnętrznych. Udział środków własnych gminy był symboliczny. Mam nadzieję, że w bieżącym roku uda nam się utrzymać co najmniej podobny poziom wydatków inwestycyjnych, również dzięki skutecznemu pozyskiwaniu dotacji i dofinansowań.
…Bo w gminie nie ma większych firm, a ziemie rolnicze są tu bardzo słabe. Więc podatki lokalne nie mogą w znaczący sposób zasilać gminnej kasy. Na co w takiej sytuacji stawia samorząd w Korczewie?
- Przede wszystkim inwestujemy w działania, które bezpośrednio przekładają się na jakość życia mieszkańców, czyli w rozwój infrastruktury. Od wielu lat konsekwentnie stawiamy również na turystykę, bo może stać się istotnym źródłem dochodów dla lokalnej społeczności. Z roku na rok przybywa atrakcji oraz miejsc sprzyjających wypoczynkowi i aktywnemu spędzaniu czasu.
Te przedsięwzięcia wymagają jednak zdobywania pieniędzy z zewnątrz, ponieważ z własnego budżetu możemy przeznaczyć na inwestycje jedynie ograniczone środki finansowe, niewystarczające do samodzielnego realizowania większych projektów.
A co z atrakcjami turystycznymi?
- Obecnie planujemy kolejną. Będzie to kładka pieszo-rowerowa przez rzekę Bug, zlokalizowana w rejonie Bużysk i Drohiczyna, około 500 metrów w górę rzeki od istniejącej przeprawy promowej. Liczymy, że poprawi ona dostępność terenów rekreacyjnych oraz zwiększy atrakcyjność tego obszaru zarówno dla mieszkańców, jak i odwiedzających.
Jednocześnie dużym walorem naszej gminy jest zabytkowy Pałac w Korczewie wraz z otaczającym go parkiem. To miejsce o wyjątkowej wartości historycznej i przyrodniczej, które przyciąga turystów, gości wydarzeń kulturalnych oraz miłośników architektury. Wspieramy działania promujące ten obiekt, bo stanowi on ważną wizytówkę gminy i istotny element rozwoju lokalnej turystyki.
To brzmi nieźle. A na jakim etapie jest kładka, o której przed chwilą pan mówił?
- Właśnie dziś zostały złożone w Starostwie Powiatowym w Siedlcach dokumenty związane z uzyskaniem pozwolenia na budowę. Jeśli procedury administracyjne przebiegną zgodnie z planem, inwestycja będzie zrealizowana jeszcze w tym roku.
Ale dzisiaj był pan podobno w Warszawie?
- Staram się efektywnie wykorzystywać każdy dzień pracy. Byłem w Urzędzie Marszałkowskim oraz w kilku jednostkach Mazowieckiego Urzędu Wojewódzkiego, gdzie prowadziłem rozmowy dotyczące możliwości pozyskania pieniędzy i wsparcia dla planowanych inwestycji naszej gminy.
Ile udało się tym razem zdobyć?
- Każda kwota ma dla nas duże znaczenie i za każdą jestem szczerze wdzięczny. Trzeba jednak pamiętać, że samo zdobycie funduszy to dopiero pierwszy krok. Równie istotne jest ich odpowiednie i efektywne wykorzystanie. To wspólna praca pracowników urzędu gminy. Moją rolą jest koordynowanie tych przedsięwzięć i czuwanie nad ich sprawną realizacją. Każda inwestycja stanowi konkretne zobowiązanie wobec lokalnej społeczności. Potrzeb jest jednak zawsze więcej niż dostępnych środków, dlatego staramy się gospodarować nimi w sposób odpowiedzialny i przemyślany.
Tyle że te oczekiwania może realizować już ktoś inny. Ustawa, o której ciągle się dyskutuje, ogranicza funkcję wójta do dwóch kadencji. Co pan na to?
- Oczywiście można żartobliwie zauważyć, że w ustawie nie wskazano wprost gminy Korczew, jednak, mówiąc już całkiem poważnie, z szacunkiem podchodzę do obowiązujących i proponowanych rozwiązań prawnych. Uważam jednocześnie, że w takich kwestiach najważniejszy powinien być głos mieszkańców. To wybory samorządowe najlepiej weryfikują pracę włodarzy i pozwalają społeczności zdecydować, komu chcą powierzyć odpowiedzialność za dalszy rozwój gminy. W mojej ocenie jest to najbardziej naturalny i demokratyczny sposób podejmowania takich decyzji.
Zbigniew Juśkiewicz
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze