Reklama

Kłopotliwa działka przy ul. Spokojnej w Siedlcach. Wniosek o to, by rozwiązać patową sytuację… pojawia się i znika

Jest prywatna, ale nie można jej wykorzystać w celach prywatnych. Właścicielki działki przy ul. Spokojnej wyjścia z problemu szukały już w poprzedniej kadencji. Teraz historia zatoczyła koło, a konsensusu jak nie było, tak nie ma.

Zacznijmy od najnowszych wydarzeń: w maju tego roku do przewodniczącego siedleckiej rady Roberta Chojeckiego wpłynął wniosek dotyczący prywatnej działki przy ul. Spokojnej. Właścicielki ponownie wystąpiły o rozwiązanie problemu, który trwa od lat. Polega on na tym, że nie mogą swobodnie korzystać z własnej nieruchomości. Obowiązujący miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego przewiduje bowiem na ich gruncie drogę publiczną, zieleń izolacyjną oraz parking. W praktyce oznacza to, że działka pozostaje prywatna, ale jej wykorzystanie jest bardzo mocno ograniczone.

Nie był to zresztą ich pierwszy taki krok. Już w poprzedniej kadencji skierowały do władz miasta postulat: skoro teren ma pełnić funkcje publiczne, niech samorząd go wykupi. Jeśli nie zamierza tego zrobić – niech zmieni miejscowy plan zagospodarowania przestrzennego.

Reklama

Zgromadzona w tej sprawie dokumentacja oraz obszerna dyskusja na komisji gospodarki miejskiej pokazuje, że historia wnioskowania, a także reakcji ze strony miasta na te wnioski – jest dość skomplikowana.

Im głębiej radni obecnej kadencji sięgali do dokumentów, tym więcej pojawiało się pytań. Dlaczego stanowisko miasta (a ściślej – ówczesnego prezydenta Andrzeja Sitnika) w ubiegłej kadencji kilkukrotnie się zmieniało? Dlaczego gotowy już projekt uchwały o wykupie nieruchomości w ostatniej chwili przed sesją zniknął z porządku obrad? I dlaczego zapowiadane rozmowy z właścicielami nigdy się nie odbyły?

Reklama

W 2023 roku

Przebieg tej sprawy zastanawia radnych obecnej kadencji. Jak wynika z dokumentacji, kilka lat wstecz prezydent Andrzej Sitnik był wstępnie zainteresowany tym, by miasto wykupiło tę działkę. Zwrócił się do PGE (które dysponuje sąsiednimi gruntami) z pytaniem o możliwości współpracy w zakresie zagospodarowania tego terenu na cele publiczne poprzez wykonanie nasadzeń. Jako drugą opcję proponował, by za  symboliczną kwotę PGE przekazało miastu prawa do nieruchomości.

Gdy PGE wyraziło brak zainteresowania którymkolwiek z rozwiązań, prezydent wystosował odmowną odpowiedź na wniosek właścicielek działki przy ul. Spokojnej. Argumentacja tej decyzji odnosiła się do tego, że sam zakup prywatnej działki nie pozwoli osiągnąć celu publicznego bez pozyskania sąsiednich terenów należących do PGE.

Reklama

Później, po kolejnej korespondencji z właścicielkami, stanowisko miasta uległo jednak zmianie. Powstał projekt uchwały w sprawie wyrażenia zgody na nabycie nieruchomości przez miasto. Tuż przed sesją prezydent Andrzej Sitnik zawnioskował jednak o zdjęcie tego punktu z porządku obrad. Wniosek uzasadnił „potrzebą wypracowania zbieżnych stanowisk właścicieli nieruchomości i miasta Siedlce”. Rzecz działa się w grudniu 2023 roku.

W 2026 roku

Sprawa przeleżała aż do tej kadencji. Przewodniczący Robert Chojecki zadecydował, że skieruje ją pod obrady dwóch komisji: gospodarki miejskiej oraz finansów. Pierwsze z gremiów uznało, że zanim zdecyduje się podjąć jakąkolwiek decyzję – musi dokładnie zgłębić temat. Zwłaszcza, że korzeniami sięga on do poprzedniej kadencji… Dyskusja była długa. W jej trakcie przewodniczący Robert Chojecki zapytał urzędników miejskich, czy po wycofaniu projektu rzeczywiście doszło do rozmów, które miały na celu wypracowanie tych „zbieżnych stanowisk”. W odpowiedzi usłyszał, że protokołowanych spotkań w tej sprawie nie było.

Reklama

Radnych bardzo interesowało to, dlaczego projekt uchwały najpierw przygotowano, a następnie wycofano. – To była osobista decyzja pana prezydenta Sitnika – odpowiedział krótko naczelnik Wojciech Piesio, co wywołało małą konsternację ze strony niektórych radnych. Radny Andrzej Sitnik nie był obecny na komisji. Zapytaliśmy go więc o motywację ówczesnych decyzji i otrzymaliśmy taką odpowiedź: – Pomimo braku porozumienia z PGE, uznałem, że z uwagi na charakter sprawy, właściwe będzie przedstawienie tego zagadnienia radzie miasta, aby ten organ mógł ocenić zasadność ewentualnego wykupu. Przed sesją skontaktował się ze mną przedstawiciel właścicielek nieruchomości i poinformował, że na tym etapie nie wyrażają one zgody, aby sprawa była procedowana przez radę miasta w ówczesnym składzie. Wycofałem więc projekt uchwały z porządku obrad, mając nadzieję, że w przyszłości uda się wypracować satysfakcjonujące dla obu stron stanowisko.

Czy jest miejsce na kompromis?

Reklama

Podczas czerwcowej komisji gospodarki, radni oprócz zadawania pytań, koncentrowali się również na znalezieniu rozwiązania problemu działki, która – nie owijając w bawełnę – jest najwyraźniej dość bezużyteczną własnością.

Radna Ewa Grzegrzółka zwróciła uwagę, że trudno dziwić się właścicielkom: – Co komu z własności, od której płaci podatki, skoro nic nie może na niej zrobić? Trzeba się nad tym pochylić – mówiła.

Podobnie wypowiadał się Robert Chojecki. Podkreślał, że warto usiąść do rozmów i sprawdzić, czy możliwe jest wypracowanie rozwiązania satysfakcjonującego obie strony.

Reklama

Radni dysponowali już również odpowiedzią obecnego prezydenta Tomasza Hapunowicza na wniosek właścicielek działki. Deklarował on w nim zainteresowanie wykupem niewielkiego fragmentu tego gruntu pod planowaną drogę. Rzeczywiście niewielkiego – bo obejmującego 76 m kw. nieruchomości. Zaznaczmy, że cała omawiana działka prywatna ma 1742 m kw.

Wobec wielu wątpliwości komisja gospodarki nie zajęła stanowiska. Uznano, że warto poczekać na rozwój sytuacji i wrócić do sprawy na kolejnym posiedzeniu. Wydawało się, że właśnie rozpoczyna się etap rozmów…

Reklama

Aż tu nagle…

Następnego dnia, jeszcze przed posiedzeniem komisji finansów, do rady miasta wpłynęło kolejne pismo od właścicielek. Napisały, że po zapoznaniu się z odpowiedzią prezydenta oraz po wysłuchaniu przebiegu komisji gospodarki miejskiej nie są zainteresowane dalszym procedowaniem sprawy przez którąkolwiek z komisji rady miasta. Na początku posiedzenia przewodnicząca komisji finansów Marta Sosnowska odczytała treść pisma, po czym radni – zgodnie z wolą wnioskodawczyń – jednogłośnie zdjęli punkt z porządku obrad. Miejsca na dyskusję nie było. I tak sprawa, która jeszcze dzień wcześniej miała nabrać tempa i wrócić na kolejną komisję, zakończyła się, zanim zdążyła tam dotrzeć.

Reklama

Co dalej?

Formalnie historia się zakończyła. Przynajmniej na razie. Kto wie, może działka przy ul. Spokojnej jeszcze kiedyś wróci pod miejskie obrady i wyjaśni się, dlaczego rozwiązanie tej sprawy ma zwyczaj pojawiać się na horyzoncie tylko po to, by chwilę później z niego zniknąć.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 16/07/2026 12:27
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.


Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Najnowsze wiadomości