Wydawałoby się, że przyzwyczailiśmy się już do urzędniczej „twórczości”. Okazuje się jednak, że urzędnicy ciągle potrafią nas zaskakiwać. Najwyraźniej nie wychodzą z wprawy w tworzeniu różnych nonsensów. Przekonał się o tym jeden z mieszkańców gminy Siedlce. Od kilku lat stara się on udowodnić, że na jego działce nie ma linii energetycznej i potężnych słupów. Co z tego? Na planach linia przebiega przez środek jego działki i to jest najważniejsze.
Jeden nonsens pociąga za sobą całe pasmo kolejnych, ale nikt się tym specjalnie nie przejmuje. Liczy się to, co jest na papierze. A rzeczywistość? Cóż, ta dla zwykłego obywatela jest zupełnie inna od tej widzianej zza urzędniczego biurka. Efekty tego rozdwojenia są paradoksalne. Właścicielowi pozwolono wybudować dom w tej części działki, na której stoi wielki słup energetyczny. Tam, gdzie teren jest wolny, niczego budować nie można. Z planów wynika bowiem, że to właśnie tu jest linia energetyczna...Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!