Reklama

Komu święto, komu ból…

Wreszcie Kolega przypomniał sobie o mnie i zaprosił do siebie. Nie musiałem jechać daleko, ot, na tamten brzeg Bugu... Pod Kleszczele... Gdy pierwszego wieczora siedzieliśmy, pogryzając sernik, gwarząc i wspominając, w fotelu przed telewizorem usadowił się nestor rodziny, ojciec Kolegi. Krzepki osiemdziesięciolatek, który – jak powiada – żyje tak długo, bo omija lekarzy. Staruszek zaczął oglądać jeden z wieczornych serwisów informacyjnych; my dalej snuliśmy nasze opowieści. Z obszarów nostalgicznych wspominek wyrwało nas siarczyste przekleństwo. Irytacja seniora była komentarzem do materiału o obchodach święta tzw. żołnierzy wyklętych; słowa, jakich użył – tak to ujmę – były w bardzo rażącej opozycji do tonu i treści słów dobiegających z głośnika. Spojrzałem na Kolegę, wskazałem głową dziadka i pytająco uniosłem brwi. Kolega wyjął z regału kartkę, ołówkiem zakreślił koło na tekście, położył przede mną i mruknął: – Czytaj...

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama