Pani Anna jest oburzona. Twierdzi, że osoba, która strzygła jej psa, pozacinała zwierzę. – Mój york piszczał z bólu – mówi. – Jeszcze nigdy nie widziałam go tak przestraszonego. Miał rany na ciele, a nawet obcięty sutek.
Z kolei pani, która psem się zajmowała, wszystkiemu zaprzecza. – To niemożliwe – mówi. – Nie zrobiłam żadnemu zwierzakowi krzywdy.Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!