Reklama

Kultura nie interesuje radnych

Mariusz Kucewicz od kilku miesięcy pełni obowiązki dyrektora Łosickiego Domu Kultury. Jako pierwszy, oficjalnie i odważnie powiedział o kłopotach, z jakimi boryka się ŁDK.

Do tej pory nikt nie wiedział, że o mały włos nie doszło do zamknięcia sali klubowej ŁDK . Taką decyzję podjął łosicki Sanepid. Odroczono ją tylko dlatego, że został złożony wniosek o termomodernizację całego budynku.
- W sali jest zimno, bo okna są w fatalnym stanie. Jeśli nie będzie pieniędzy na termomodernizację budynku ŁDK, Sanepid powtórnie nakaże zamknąć salę klubową – mówił podczas ostatniej sesji Rady Miasta i Gminy Łosice M. Kucewicz.
To nie koniec kłopotów. Także sala kinowa może zostać wkrótce zamknięta. Powiatowa Straż Pożarna dała się ubłagać, by jeszcze nie przeprowadzać kontroli. Kontroli, która nie wypadłaby pomyślnie.

- Możemy czekać najpóźniej do końca tego roku. Jeśli nie będzie remontu, nie zezwolimy na użytkowanie sali – mówi Sławomir Zaniuk, komendant łosickiej PSP.
W Łosickim Domu Kultury ostatnio pojawiła się firma zajmująca się projektowaniem i remontowaniem sal kinowych. Projektanci stwierdzili, że sala kinowa i tzw. projektornia to obiekty muzealne. Poza tym scena jest stara i zniszczona. Nie dość, że deski w każdej chwili mogą się zapaść, to wystają z nich  drzazgi. Według firmy koszt remontu wyniesie 2 mln zł.

- Nie wyobrażam sobie naszego miasta bez kina. W sali kinowej odbywają się także różnego rodzaju imprezy, przede wszystkim występy młodzieży, która uczestniczy w naszych sekcjach. W ubiegłym roku sprzedaliśmy około 4,5 tys. biletów do kina. Jednak ostatnio sprzedaż zmniejsza się. To proste: wygląd sali kinowej i temperatura 8 stopni Celsjusza nie sprzyja temu, by przyjemnie spędzić wieczór w naszym kinie – stwierdził M. Kucewicz.
Mariusz Kucewicz ma wiele pomysłów, które ściągnęłyby łosiczan do kina i na imprezy ŁDK. Jednak sam nie może wiele zwojować. Potrzebna jest dobra wola Rady Miasta i Gminy Łosice. Podczas sesji samorządowcy zostali głusi na apel
M. Kucewicza. Pracownicy ŁDK martwią się, że w maju może powrócić z bezpłatnego urlopu ich dyrektor, Grzegorz Dołęgowski. Miłośnicy kultury obawiają się, że tak jak to było do tej pory nie wykaże się inicjatywą, by ratować ŁDK.
- Powiesimy kłódki i zamkniemy wszystko na cztery spusty - mówią zgodnie.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości