Jakiś bezdomny miłośnik napojów uwił sobie „ gniazdko” w jednej z uliczek kompleksu garaży przy ulicy Rynkowej w Siedlcach, za dawną pijalnią piwa. Na miejscu: je , spożywa i wydala.
Czasem dołączają do niego koledzy i naprędce organizują przyjęcie. Następnie ferajna wygrzewa się w słońcu, jeśli w tym dniu ono jest. Dla właścicieli garaży zaczyna to już być kłopotliwe, bo bezdomny wyleguje się w łachmanach, gromadzi wokół siebie śmieci, załatwianie potrzeby fizjologiczne obok legowiska, no i normalnie śmierdzi. Pomijam aspekt humanitarny. Interwencja powiadomionych służb porządkowych ograniczyła się, jak dotąd, do wizytacji stanowiska. Taka sytuacja trwa już kilkanaście dni. Ciekawe, ile czasu zajmie, odpowiednim służbom, likwidacja koczowiska.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!