Reklama

Ludzie pomogli im wrócić do domu

Kiedy Agnieszka i Grzegorz Kaperowie obudzili się rankiem 28 grudnia 2008 roku, nie zdawali sobie sprawy, że po raz ostatni budzą się w swoim domu. Tego dnia ich życie wywróciło się do góry nogami. Nie minęła nawet godzina, a oni już zdążyli przeżyć niespodziewaną tragedię.

Tego dnia rozpoczął się nowy rozdział w ich życiu, doznali w nim niedostatku, a równocześnie poznali swoich sąsiadów od najlepszej strony. Doznali niespodziewanej pomocy i wsparcia.
Ich dzieci, Natalka (miała wtedy 10 lat) i Norbert (miał 13 lat) nie zdążyły jeszcze zapomnieć o gwiazdkowych prezentach, cała rodzina czekała na sylwestra, który miał nastąpić za trzy dni. Dzieci jeszcze smacznie spały, miały wtedy przerwę świąteczną. W domu była cała rodzina. Agnieszka jak zwykle szykowała się do pracy, dla Grzegorza – rencisty miał to być dzień jak co dzień.
Ogień zaczął się tlić w kotłowni, szybko zajął łazienkę. Po chwili płonął drewiany dom. Sąsiedzi szybko przyszli im z pomocą, błyskawicznie pojawiła się straż pożarna.
Potem strażacy uznali, że to fuga z dymnika się wykruszyła. Przy pierwszym rozpaleniu, iskra wznieciła pożar. Spłonęły: łazienka, kotłownia, przedpokój.
Strażakom udało się uratować resztki drewnianego budynku. To, co nie spłonęło, zostało zalane wodą. Po ugaszeniu ognia, sąsiedzi i strażacy z OSP w Sabniach pomagali w wynoszeniu całego ich dobytku.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości