Wielka pryzma z kiszonką z kukurydzy wygląda niczym wyspa. Ze wszystkich stron jest zalana wodą. Obok archipelag mniejszych wysepek. To z kolei sianokiszonka w foliowych opakowaniach.
rawdziwy potop jest też w budynku gospodarczym. Można tam założyć hodowlę ryb. Tyle tylko, że rodzina Marczuków z Czepielina w gminie Mordy zajmuje się uprawą ziemi i hodowlą zwierząt. A w takich warunkach gospodarować się nie da. Po każdym większym deszczu kilkadziesiąt arów łąki i siedlisko zalewane są wodą. Dotyczy to także innych gospodarzy. A wszystko przez to, że „spaprano” inwestycję, która miała służyć ludziom. Teraz stała się dla nich prawdziwym przekleństwem. Dwa lata temu zbudowano u nas drogę, ale nie pomyślano o odpowiednim odwodnieniu terenu – mówi Stanisław Marczuk. – Wzdłuż innej, poprzecznej drogi, wykopano głęboki rów, który miał zbierać wodę. Tyle tylko, że nie ma on żadnego odpływu. I przez to my i sąsiedzi toniemy w błocie. Marnują się zbiory, zalane są budynki gospodarcze. Nadzór budowlany ściga ponoć gminę za tę spapraną robotę, ale nic z tego nie wynika. A my tu żyć już nie możemy.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!