Reklama

Mandat dla Dąbrowskiej, Wantusiak nie wróci

Po trzech latach skarg, politycznych oskarżeń i policyjnych przesłuchań wyjaśniła się niepewna sytuacja radnej powiatowej i zastępcy dyrektora SPZOZ w Sokołowie Podlaskim – Teresy Dąbrowskiej. O ile wyrok sądu jest dla Teresy Dąbrowskiej powodem do satysfakcji, to wygląda na to, że Sławomir Wantusiak ze swoim mandatem na razie może się pożegnać.

Sprawą radnej Teresy Dąbrowskiej zajmował się Wydział Karny Sądu Rejonowego w Sokołowie Podlaskim. Zawiadomienie do prokuratury jeszcze w 2006 roku skierował radny Jarosław Puścion.

Złamała prawo, czy nie?
 Jarosława Puściona i  Teresę Dąbrowską  łączy wiele – oboje są z zawodu lekarzami (T. Dąbrowska pełni funkcję zastępcy dyrektora szpitala) i radnymi powiatowymi. Dzieli ich przynależność do klubów – J. Puścion kandydował do Rady Powiatu z listy PSL, a T. Dąbrowska z Sokołowskiej Wspólnoty Samorządowej. Konflikt rozpoczął się, kiedy trzy lata temu T. Dąbrowska, po ukończeniu 60 roku życia przeszła na emeryturę, a następnego dnia podjęła pracę na nowo.
- Lekarzy brakuje, czułam wtedy i wciąż czuję się potrzebna jako lekarz, mimo że minęły od tej pory trzy lata. Radny Puścion wyszedł
z założenia, że to nawiązanie stosunku pracy w szpitalu - jednostce organizacyjnej powiatu - powinno być równoznaczne z koniecznością zrzeczenia się mandatu radnej. Ja tak nie uważałam, pracowałam jako zastępca dyrektora. Uważałam i uważam, że SPZOZ ma osobowość prawną, jest samodzielnym zakładem, a nie jednostką organizacyjną powiatu – tłumaczy T. Dąbrowska.
Decyzję T. Dąbrowskiej, J. Puścion uznał za nadużycie finansowe. Powiadomił  Prokuraturę Rejonową w Sokołowie Podl. Sprawa została umorzona w grudniu 2007 roku. Prokurator nie dopatrzył się nadużycia finansowego. Radny Puścion wniósł wtedy skargę do Prokuratora Generalnego w Polsce. Efektem była decyzja prokuratury o ponownym wszczęciu postępowania. Śledztwo zostało wznowione. - Byłam wielokrotnie przesłuchiwana przez policję i prokuraturę. Potraktowano mnie jak przestępcę finansowego. Oskarżał mnie Jarosław Kowalczyk, ten sam prokurator, który w grudniu  2007 umorzył sprawę – mówi T. Dąbrowska.
Sprawą zajął się Wydział Karny Sądu Rejonowego w Sokołowie Podl. Rozprawa odbyła się 23 czerwca.

Chciał ukarać, czy skompromitować?
T. Dąbrowska z przykrością wspomina przebieg rozprawy. Na jej niekorzyść zeznawali byli samorządowcy, m.in.: Andrzej Kubik i Edward Borzym. Bronili jej m.in.:  starosta Antoni Czarnocki i były radny Zdzisław Bartosiak. Na pytanie sądu, dlaczego T. Dąbrowska siedzi na ławie oskarżonych Z. Bartosiak odpowiedział: - To przez zazdrość. Inni zazdroszczą tej Pani tego, że wszyscy jej się kłaniają i jest szanowana w tym mieście – odpowiedział były radny.
Sama T. Dąbrowska jest innego zdania: - Inicjatorom chodziło o to, żeby mnie ukarać, ale myślę, że samemu radnemu Puścionowi nie chodziło nawet o ukaranie, ale o skompromitowanie mnie w Sokołowie – mówi.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości