Reklama

Merry Christmas, żona Świętego Mikołaja

22/12/2008 09:35

W jakim terminie wypada życzyć bliźniemu Wesołych Świąt? Po Mikołajkach? Od połowy grudnia? A w połowie listopada? Przesada jednak? Więc w połowie kwietnia…

Spotkałem go w zaułku Khano San. Lekko chwiał się na nogach, ale w propagowaniu świątecznej atmosfery nie ustawał. Z trzymanej w ręce miseczki zaczerpnął niewielką porcję szarej kredowej farbki i posmarował mnie po policzku, życzący śpiewnie z rosyjskim akcentem: - Happy New Year! – Happy New Year! – odpowiedziałem. Gdy wracałem kilka minut później, spotkaliśmy się w niemal tym samym miejscu.
Uśmiechnął się szeroko, poznając swoje dzieło. Po chrześcijańsku nadstawiłem drugi policzek. Nie pożałował lepkiej paćki i postanowił urozmaicić repertuar: – Merry Christmas! - Merry Christmas - odpowiedziałem jak echo. - Merry Christmas - podchwyciła dziewczyna obok, rozmazując kredową maź na ramieniu chłopaka. - Merry Christmas - poniosło się po zaułku.
Zabawa trwała już trzeci dzień i atmosfera rozgrzała się do tego stopnia, że było już wszystko jedno, co właściwie świętujemy. Formalnie - połowa kwietnia - tajski Nowy Rok. Równie dobrze mogło to być ponadczasowe Boże Narodzenie, indyjskie Diwali, Holi, żydowski Purim czy nawet koniec Ramadanu. Liczyła się zabawa. Jak sięgnąć wzrokiem, wszyscy wyglądali tak samo: koszulki i spodnie mokre od wody, twarze przybrudzone kredową mazią. Farbka łatwo się spiera, a w temperaturze prawie 40 stopni ubrania schną błyskawicznie.
Trochę im tego pozazdrościłem. Wyznaczając początek roku na apogeum pory suchej, czas największych upałów, Tajowie zapewnili sobie za jednym zamachem dwie rzeczy: wolne dni w czasie, kiedy pracować nie sposób, i wspaniałą scenerię powitania Nowego Roku. Komfortowo się urządzili. Środki świątecznej ekspresji także dobrali stosowne. W podzwrotnikowym skwarze wzajemne polewanie się wodą nie wygląda na akt agresji, lecz próbę niesienia ulgi bliźniemu.
Songkran (tajski Nowy Rok), Diwali (jesienne hinduskie święto świateł), Holi (wiosenny festiwal kolorów) - to wszystko jest piękne, radosne i świąteczne. Ale kto o tym wie? Ogólnoświatową markę ma tylko Christmas. Trochę nam tego Christmas tam, na krańcach świata, zazdroszczą. Na drugim brzegu rzeki trawa zawsze wydaje się trochę bardziej zielona… Kiedy zbliża się Boże Narodzenie, a w centrach handlowych stawiają pierwsze choinki, nawet bezbożni Japończycy garną się, by nacieszyć się ich blaskiem. Nawet jeśli myślą, że Boże Narodzenie to święto pociesznego grubaska w czerwonym kubraczku, zwanego Santa Claus, i jego wesołej żony Merry Christmas!
Dariusz Kuziak

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości