Reklama

Mińskie wiedźmy

Czują się młode, eleganckie, niezależne. Z dystansem patrzą na siebie i otaczający świat. Śmieją się i mówią o sobie, że są jak cztery wiedźmy. Ale w żadnym z kątów kawiarni Witraż w Mińsku Mazowieckim nie ma ich mioteł. Stoją za to manekiny ubrane w wykwintne suknie. I nikt nie ma prawa wbijać w nie igieł i odczyniać czarów.

Zaczęło się zupełnie przypadkiem, jak to u wiedźm bywa. Sylwia Zabłocka przyszła do kawiarni w podłym humorze. Spojrzała na zawieszone na ścianach malutkiej kawiarni obrazy. Skrzywiła się. – Tu powinny wisieć moje – stwierdziła krótko. Usłyszała to właścicielka kawiarni, Katarzyna Kozłowska. - Czemu nie - rzuciła. I tak na ścianach zawisły kobiece akty. Jak Sylwia Zabłocka „rozbierała” kobiety i malowała je na płótnach, to Magdalena Nowicka postanowiła pokazać, jak je ubierać. Projektuje sukienki i szyje kreacje. Wstawiła więc do kawiarni kilka manekinów, na które założyła wizytowe suknie. Magdalena Kurczenko, najmłodsza z kobiet, specjalizuje się w tworzeniu oryginalnej biżuterii. Do każdej sukni stworzyła odrębny oryginalny model. Któregoś dnia usiadły we cztery i zaczęły zastanawiać się, jak z tymi swoimi artystycznymi propozycjami, wizjami nowoczesnej kobiety, wyjść na zewnątrz. Najbardziej doświadczoną życiowo jest Sylwia Zabłocka i nie tylko dlatego, że 2 lipca skończy 45 lat i ma już nastoletnie córki (19 i 14 lat), a przed 9 miesiącami urodziła kolejną trzecią córcię. 

– To nie wpadka – zaprzecza widząc zdziwienie w moich oczach. – To przemyślany i z premedytacją zrealizowany plan. Mam drugiego o 3 lata młodszego męża i wspólnie chcieliśmy mieć dziecko – mówi głosem nie znoszącym sprzeciwu. Kobietą po przejściach i z drugim mężem jest także Magdalena Nowicka. Ma 3-letnią córeczkę, która nie odstępuje jej w pracowni krawieckiej na krok. Partner Magdaleny jest od niej młodszy o 2 lata. Najmłodszą z kobiet po przejściach jest Magdalena Kurczenko. Nie ukrywa że ma 28 lat, partnera i marzy o dzieciach i to o dwójce naraz. Katarzyna Kozłowska nie odstaje w tym babsko-męskim doświadczeniu życiowym. Ma 33 lata i jest drugą żoną swojego nie młodszego, a starszego o 10 lat męża. Czasami mówią o sobie wiedźmy po przejściach, niespokojne, z dużym apetytem na życie, z pasjami i chęcią pokazania, że kobiety w Mińsku także wiele potrafią. – Robię to, co lubię – ucina Sylwia Zabłocka – a w międzyczasie zmieniam pieluszki. Kobiet jest ciągle mało w naszej rzeczywistości, stąd moja chęć, by je uwieczniać, subtelnie pokazywać nie uwłaczając kobiecości. Niestety, nie ma modeli kobiet, które pozowałyby do aktów. Stąd ogląda zdjęcia kobiet i na ich podstawie maluje. Wiele elementów odwzorowuje i podpatruje z własnego ciała, zwłaszcza gdy trzeba zaznaczyć światłocienie. Goła modelka w domu, a tu nagle mąż przychodzi z pracy, mogłaby się źle czuć - głośno myśli. Maluje więc z pamięci, a każdy namalowany akt bardzo się podoba jej mężowi. Dojrzała życiowo 45-letnia Sylwia stawia przed sobą kolejne wyzwanie. – Chciałabym namalować akty starych kobiet, ale nie mam żadnych fotografii, modeli. Wstydzimy się starego, zwiotczałego ciała. Z brzydotą nasze społeczeństwo nie chce mieć do czynienia i stąd ta trudność ze znalezieniem wzorca do namalowania. Spotkałam kiedyś 83-letnią Szwedkę. 

Piersi obwisłe do pasa, a ona ubrana w bluzeczkę na ramiączkach. Czuła się ładna i to wystarczało. Nie miała żadnych oporów, by eksponować swoje ciało. U nas jest inaczej. Jak trudno jest pokonać kobietom wstyd, poczucie, że głębszego dekoltu mieć nie wypada, że trzeba jak najwięcej ciała zasłonić, niż odsłonić, wie projektująca i szyjąca kreacje Magdalena Nowicka. – Czasami głębsze wycięcie, dekolt, dodałby kobiecie uroku, wyszczupliłby ją, ale klientki mówią – nie. Trudno je przekonać, by zmieniły zdanie. Oczekują, że sukienki będą proste, skromne, zabudowane. A wystarczy przyciąć tkaninę ze skosu, udrapować, by materiał ładnie opływał nogę i to już wszystko mówi o kobiecie. Natomiast one w większości uważają, że starsza kobieta nie może być seksi. Nawet jeżeli chciałyby założyć coś odważniejszego, pokazać, to co mają ładnego w sobie, to się boją. Czasami dodaję im odwagi. Młode klientki, dziewczęta, często zaś odkryłyby wszystko. Dla nich nie ma tej granicy, poczucia, że czegoś nie wypada – mówi Magdalena Nowicka. – Starsza, czyli ile musi mieć lat, by się za taką kobietę uważać? – Bywa, że ma 30 lat i już uważa się za starszą i tak się zachowuje. – Dla mnie granicą uważania kobiety za starszą – dodaje Sylwia Zabłocka – są jej obwisłe mięśnie na rękach, pomarszczona twarz. Takie poczucie estetyki. Wiem, że również młode wiekiem kobiety często krytycznie oceniają swój wygląd, postawę, figurę, ale poczucie bycia młodym tkwi także w głowie. Moja babcia zmarła w wieku 88 lat. Była stara, ale nie pomarszczona. Jej twarz wyglądała jak pupcia niemowlaka. To była piękna, stara kobieta. Trzyletnia córka Magdaleny Nowickiej przesiaduje z nią w pracowni. – Już jest przesiąknięta tym, co dzieje się w kuluarach pracowni. 

Chce mi doradzać. Pyta nawet, czy może sama coś zaprojektować. Ale pracę, niezależność, samodzielność trudno jest godzić z byciem mamą. Tak małe dziecko przy boku rozprasza. Przychodzi człowiekowi pomysł do głowy, skupia się nad tkaniną, a ona woła: jeść, pić, kupę. I natychmiast trzeba zejść na ziemię. Na szczęście jest babcia, moja mama, która mi bardzo pomaga. – Wiem coś o tym – śmieje się Sylwia Zabłocka. – Najczęściej kiedy mam ręce w farbie, całe czarne, bo zdarza mi się, że tworząc akty czuję malowaną kobietę pod palcami, trzeba zmienić pieluszkę dziecku. Kiedy suknia jest gotowa, trafia od Magdaleny Nowickiej do Magdaleny Kurczenko. – Ja zamykam wizję kobiety projektując biżuterię do konkretnej kreacji i kobiety, która będzie ją nosić. Dla każdej sukni jest inny pomysł, szukam czegoś oryginalnego niepowtarzalnego. Starsze panie życzą sobie perły, naturalne kamienie w każdej postaci. Młodsze szukają czegoś bardziej nowoczesnego, fikuśnego, nie ma tu ograniczeń. Aby tylko autorce wyobraźni i pomysłów wystarczyło. Biżuteria jest takim elementem stroju, który właścicielkę ma wyróżniać. Zdarza się, że kobiety proszą: przygotuj mi komplet, ale taki, by nikt inny podobnego nie miał. Robię i przy wzorze stawiam sobie gwiazdkę, co oznacza, że wzór jest zastrzeżony. Czasami po uzgodnieniach z właścicielką modyfikuję wzór i tworzę nieco inny, ale prawo do wyłączności ma każdy. Czasami, kiedy widzę, że dana biżuteria do kobiety nie pasuje, odmawiam wykonania, mówię, że źle będzie wyglądała. Mińskie wiedźmy tworzą wizerunek kobiety. Pracują nad nim, debatują. Chcą, by panie były piękne, modnie ubrane, oryginalnie ozdobione biżuterią. Katarzyna Kozłowska, do swojej kawiarni zgarnia wszystkie mińskie wiedźmy, mobilizuje je, inspiruje, parzy kawę, podtyka ciastka i wymyśla tematy na kolejne sabaty czarownic.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości