Reklama

Myśli przy zbieraniu mirabelek

Na podwórku, na którym się wychowywałem, rosło ogromne – takim je postrzegałem jako kilkulatek - drzewo, które rok w rok obficie obdarowywało nas żółtymi owocami. Było ich tyle, że wystarczało nie tylko dla domowników, ale i sąsiadów, którzy zbierali je na przetwory. A kompot z mirabelek jest pyszny. Wiedzieliśmy o tym my, dzieci, pijąc go do niedzielnych obiadów. Wiedzieli nasi dziadkowie i ojcowie, którzy nie mogli się nachwalić dobroczynnego działania kompociku przy leczeniu zespołu chorobowego dnia następnego, czyli kaca. Była w tym pewna symbioza: dorośli wypijali płyn, a my wyjadaliśmy pachnące goździkami, słodko-kwaśne owoce pozostające na dnie słoików. Jeśli miałbym sporządzić listę smaków mego dzieciństwa, to aromat tego napitku zająłby poczesne miejsce.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama