Reklama

Na nogach w tę i z powrotem

Kilka minut po szóstej rano, na peronie siedleckiego dworca PKP, pojawia się mały tłumek. Kiedy pociąg wjeżdża, tłumek rozrasta się i gęstnieje. Jeszcze zanim pociąg się zatrzyma, ludzie tłoczący się na peronie zaglądają do coraz wolniej przesuwających się przed ich oczami okien pociągu, wypatrują mniej zatłoczonych przedziałów, które za chwilę mogą obrać za swój cel.

Osiągnięcie tego celu nie jest łatwe, tym bardziej, że każdy podróżny, stojący w tłoczącej się grupce, w tym samym czasie wybiera sobie to samo miejsce. Prawdziwa walka zaczyna się dopiero wtedy, gdy pociąg zatrzymuje się przy peronie. 

Od połowy grudnia znalezienie siedzącego miejsca w pociągu graniczy z cudem. Odjeżdżający z Siedlec kilkanaście minut po szóstej rano pociąg pośpieszny został zdjęty z rozkładu. Zastąpił go pociąg osobowy. Warunki podróży są tragiczne.
Opisany wyżej tłumek w większości składa się ze „szczęśliwców”, którym pracy w Siedlcach nie udało się znaleźć, więc są zmuszeni codziennie rano podróżować do stolicy. To w nich zmiana rozkładu uderzyła najmocniej, dlatego zwrócili się do naszej redakcji z prośbą o interwencję. 

W nadesłanych listach opisują, jak ich życie wygląda teraz. - Przesiedliśmy się z pociągu pośpiesznego do tzw. starej jednostki Kolei Mazowieckich. Pociąg zatrzymuje się tylko w Mrozach i Mińsku Mazowieckim. To, co się dzieje przy wsiadaniu, należałoby nagrać i wysłać do PKP, bo kiedyś może tu dojść do tragedii. Prym wiodą panie koło pięćdziesiątki, które rozpychają się łokciami i nogami. Przypomina to stan wojenny, kiedy do mięsnego rzucili krakowską – pisze Andrzej.

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama