Reklama

Najpierw się znęcał, później zabił?

Gdy wybiegła z domu, mocno krwawiła. Wzywała pomocy. Jej krzyki usłyszeli stojący obok remizy syn i jego koledzy.

Zobaczył ojca, który biegł za matką z nożem, jakby był w amoku. Dopadli go na ulicy. Dorota B. upadła, jeszcze żyła. Obezwładnili rozjuszonego mężczyznę i przygnietli go we trzech, bo się wyrywał. Tak doczekali przyjazdu policji. Dorota B. mocno krwawiła. Po dwóch dniach zmarła w szpitalu. Osierociła sześcioro dzieci w wieku od 14 do 24 lat. 

Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama