Reklama

Następca wrócił

Kiedy zbliża się termin kolejnego Plenerowego Wieczoru Muzycznego u Michała Kleofasa Ogińskiego, muzyką „na topie” w Sokołowie Podlaskim staje się klasyka skomponowana dwieście lat temu przez księcia Michała Kleofasa Ogińskiego. Było tak i w tym roku. Impreza odbyła się już po raz szósty.

Od tych, które były zorganizowane w latach ubiegłych, różniła się obecnością prapraprawnuka księcia. Iwo Załuski to nie tylko potomek dawnego właściciela parku i pałacu na Przeździatce. Ze sławnym przodkiem łączy go nie tylko drzewo genealogiczne, ale i wspólna pasja do muzyki. Jak na prapraprawnuczka przystało, Iwo Załuski zagrał utwory skomponowane przez M.K. Ogińskiego.
Iwo Załuski mieszka w Walii. Do Sokołowa po raz pierwszy trafił w ubiegłym roku. Przyjechał na Podlasie wracając z Litwy, gdzie oglądał pozostałości po majątku Ogińskich. Jechał do Iwonicza, miasta również związanego z historią jego rodziny. Do leżącego niemalże na trasie między granicą Polski z Litwą a Iwoniczem Sokołowa trafił  przy okazji, jak sam przyznaje, głównie żeby przekonać się, że w tym mieście nic już nie zostało po Ogińskich. Odwiedził Sokołowski Ośrodek Kultury.
- Był mile zaskoczony, że pamięć o Michale Ogińskim jest tu żywa – opowiada dyrektor SOK Maria Koc. – Powiedzieliśmy mu, że popularyzujemy muzykę Ogińskiego. Pokazaliśmy Przeździatkę. Umówiliśmy się wtedy, że w tym roku do nas przyjedzie i wystąpi na Przeździatce.

 Wizyta Iwa Załuskiego rozpoczęła się w piątek w Galerii SOK. Jej pierwszym  punktem było spotkanie z sokołowianami. Opowiadając o swoich przodkach Iwo Załuski pokazywał zdjęcia z rodzinnego albumu. Szczególne zainteresowanie zebranych wzbudziła fotografia wykonana przez Iwo Załuskiego w ubiegłym roku w parku na Przeździatce. Przedstawiała drzewa między którymi znajdowała się świetlista kula.  – Długo oglądaliśmy to zdjęcie. Co to może być, czy to duch? – pół żartem, pół serio zastanawiał się Iwo Załuski.
- Może to jakiś znak? Duch pana przodka ucieszył się, że jest pan w parku – żartowała prowadząca spotkanie Maria Koc.
Iwo Załuski wracał do historii Michała Ogińskiego, którą od wielu lat bada. Swoimi wnioskami dzielił się z publicznością.
- Nie był radykalistą. Lubił siedzieć pośrodku płotu. Mówił, że z tego miejsca lepiej widać, co się dzieje po każdej stronie. Na dobre mu to nie wyszło. Dla jednych i drugich był zdrajcą.

Iwo Załuski nawiązywał do życiorysu księcia Ogińskiego, który był posłem, podskarbim wielki litewskim, działaczem niepodległościowym.
- Kiedy wszedł w układ z carem, chciał dla Polaków dobrze. On ze swojej obietnicy się wywiązał. Został oszukany przez cara, a przez Polaków uznany za zdrajcę. Wpadł w depresję i dlatego wyjechał do Florencji, gdzie zmarł – opowiadał Iwo Załuski.
Dziękował sokołowianom za pamięć o Ogińskim.
- Jestem bardzo zaskoczony do jakiego stopnia pamięć Ogińskiego przetrwała w Sokołowie. Cieszę się – powiedział.
Po rozmowie przyszedł czas na koncert. Iwo Załuski zagrał polonezy skomponowane przez jego praprapradziadka.
 Wizytę zakończył VI Plenerowy Wieczór Muzyczny u Michała Kleofasa Księcia Ogińskiego „W hołdzie maestro Haydnowi”. Iwo Załuski zagrał: poloneza, mazurka i menueta M.K.Ogińskiego na fortepian solo oraz poloneza Amelii z Ogińskich Załuskiej.
Sponsorem wieczoru był Alior Bank.



Obserwuj nas na Obserwuje nas na Google NewsGoogle News

Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!

Reklama

Najnowsze rolki



Reklama

Wideo Tygodnik Siedlecki




Reklama
Najnowsze wiadomości