Mateusz Kijowski jeszcze latem ubiegłego roku zapowiedział konieczność budowania struktur państwa podziemnego. Od tego czasu na wywiady do TVN-u podobno przyjeżdża metrem. (Prace nad prototypem podziemnego motocykla dopiero trwają). Intuicja lidera KOD, by zejść do podziemia, była oczywiście trafna. Odkąd wyszły na jaw słynne faktury, wypada nie tyle zejść pod ziemię, co nawet się pod nią
zapaść.
Przy okazji być może wyjaśniła się zagadka frekwencji na antyrządowych manifestacjach. Zapowiadają masówkę na 100 tysięcy osób, a widać, że przyszło góra 5 tysięcy. Gdzie reszta? Jak to gdzie? W podziemiu!
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!