Latem 2024 roku nad siedlecki zalew ściągnęły tłumy - za sprawą Before Festival, plenerowego święta hip-hopu. Pod sceną było ciasno, powietrze aż drżało od napięcia. Tysiące ludzi czekało na kolejny kawałek rapera Szpaku.
I wtedy - zamiast bitów - zapadła cisza. Światła przygasły. Na scenie pojawiła się młoda para.
Chłopak wziął mikrofon. Głos lekko mu drżał, gdy dziękował artyście za zgodę na krótką przerwę w programie. Publiczność, która chwilę wcześniej skandowała ksywkę rapera, nagle zamilkła.
– Za chwilę poleci utwór „Hinata” – powiedział, patrząc dziewczynie prosto w oczy. – Dziś ta chwila, o której marzyłem, stoi przede mną. Tylko ty wiesz, ile trudnych dróg musieliśmy przejść, żeby znaleźć się właśnie tutaj…
Cały plac rozbłysnął światłem telefonów. Ludzie unieśli je niemal odruchowo. Każdy chciał zatrzymać tę chwilę.
Ledwo wybrzmiało pytanie: „Czy zostaniesz moją Hinatą? Czy zostaniesz moją żoną?” - a natychmiast przykryło je głośne „TAK!”
W jednej chwili obcy sobie ludzie, stojąc ramię w ramię, cieszyli się ich szczęściem, jakby znali się od lat.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
W tym roku czy będzie ''wronu'' i ''rybson'' ?
Czy jeszcze się nie rozwiedli ? Czy Redakcja ma kontakt do nich ?
Na festiwalach u Owsiaka też się ludzie oświadczali i żenili a potem wszelki słuch po nich zaginął. Nikt ich losu nie śledzi.
W tym roku czy będzie ''wronu'' i ''rybson'' ?
Czy jeszcze się nie rozwiedli ? Czy Redakcja ma kontakt do nich ?
Na festiwalach u Owsiaka też się ludzie oświadczali i żenili a potem wszelki słuch po nich zaginął. Nikt ich losu nie śledzi.