Chivas z rockowym pazurem, Pezet z klasą, White 2115 porwał młodą publiczność
Pierwszy dzień Before Festival pokazał, że organizatorzy postawili na profesjonalizm w każdym detalu. Imponowała oprawa techniczna wydarzenia - nowoczesna scena, efektowne oświetlenie, wizualizacje oraz efekty specjalne, w tym widowiskowe wyrzuty ognia, które dodatkowo podkreślały energię koncertów. Wszystko było dopracowane i przygotowane na wysokim poziomie.
Na uwagę zasługuje również różnorodność programu. Publiczność mogła przekonać się, jak szerokie jest dziś spektrum polskiego rapu - od artystów, którzy współtworzyli historię gatunku i od lat cieszą się statusem legend, po wykonawców młodego pokolenia, którzy obecnie kształtują jego oblicze i wyznaczają kierunki rozwoju rodzimej sceny.
Sobotni maraton koncertowy otworzył Fukaj. Artysta przyjechał do Siedlec z materiałem z najnowszego albumu „Znajdź mnie w tym”, który jeszcze przed premierą osiągnął status złotej płyty. Był to całkiem udany początek festiwalu. Wśród prezentowanych utworów nie brakowało numerów, które mają potencjał, by na długo zagościć w playlistach słuchaczy i koncertowych setlistach.
Po nim na scenie pojawił się Kukon. Najmocniejszym punktem jego koncertu było wykonanie „Gorących oceanów”. Po występie rapera, mocno osadzonym w ulicznej narracji i charakterystycznej dla gatunku estetyce, można było odetchnąć przy artystach reprezentujących nieco inne oblicze współczesnego rapu.
Szczególnie interesująco wypadł Chivas. Na scenie sprawiał wrażenie człowieka nieustannie targanego emocjami, co zresztą stanowi element jego scenicznego wizerunku. Jego koncert był też najbliższy rockowej estetyce spośród wszystkich sobotnich występów. Duża w tym zasługa świetnego gitarzysty, który towarzyszył mu na scenie i dodawał wielu utworom dodatkowej energii.
Chivas skutecznie wprowadził publiczność w nieco mroczniejszy, lekko depresyjny klimat. Sam zresztą żartobliwie zwrócił na to uwagę, zapowiadając jeden z utworów słowami: „To teraz taka mniej samobójcza nuta, a takich mam mało niestety”. Publiczność doskonale wiedziała, na co czeka. Nie zabrakło więc utworu „Anyżowe żelki”, jednego z najbardziej rozpoznawalnych numerów w jego repertuarze, który został przyjęty wyjątkowo gorąco.
Kolejny na scenie pojawił się Pezet, tegoroczny laureat Fryderyka, który dał jeden z najlepszych koncertów pierwszego dnia festiwalu. Publiczność usłyszała zarówno nowsze utwory, jak i dobrze znane przeboje z różnych etapów jego kariery.
Publiczność entuzjastycznie przyjęła przebój „Dom nad wodą”. W innym utworze, wykonywanym na co dzień z Livką, Pezetowi na scenie towarzyszyła Mimi Wydrzyńska. Dla siedleckiej publiczności był to dodatkowy smaczek. Wokalistka, znana z projektu Linia Nocna i współpracy z wieloma artystami polskiej sceny muzycznej, pochodzi właśnie z Siedlec.
Dobrze wypadł również Gibbs, jeden z najpopularniejszych przedstawicieli melodyjnego nurtu polskiego rapu. Publiczność szczególnie entuzjastycznie reagowała na „Czarną różę”, która okazała się jednym z najmocniejszych punktów jego występu.
Pierwszy dzień festiwalu zakończył White 2115. Jego występ wyraźnie podniósł temperaturę pod sceną, szczególnie wśród nastoletniej części publiczności. Melodyjne utwory, chwytliwe refreny i energia płynąca ze sceny sprawiły, że widownia od pierwszych minut śpiewała razem z artystą. Największy entuzjazm wywołała „California”. Gdy wybrzmiały pierwsze dźwięki tego utworu, niemal cały plac zamienił się w jeden wielki chór.
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze