Thriller? To mało powiedziane. MKS Pogoń Awenta Siedlce w dramatycznych okolicznościach obronił tytuł mistrza Polski Ekstraligi Rugby!
Mecz o złoto w Ekstralidze Rugby nazywany jest "Wielkim finałem". I konfrontacja Pogoni Siedlce z Ogniwem Sopot w pełni zasłużyła na to miano. Było mnóstwo walki, wynik przez całe spotkanie utrzymywał się "na styku", a kibice obu stron dali popis, jak w pełen ekspresji, ale kulturalny sposób, bez obrażania przeciwnika, można dopingować swoją drużynę.
Na pierwszą akcję punktową nie trzeba było długo czekać. Już po kilku minutach piłkę przyłożył Giorgi Maisuradze, wykorzystując ciężką pracę formacji młyna. Kop na podwyższenie okazał się niecelny, więc Pogoń rozpoczęła od prowadzenia 5:0.
Ogniwo szybko odpowiedziało. Miało do tego znakomitą sposobność, gdyż ze względu na żółtą kartkę Jamiego Vakalahiego, gospodarze byli zmuszeni grać w chwilowym osłabieniu. Fakt ten wykorzystał Marzuq Maarman zdobywając przyłożenie. Na 7:5 dla Sopocian podwyższył celnym konięciem Cooper Hansen.
Jeszcze przed końcem pierwszej połowy Siedlczanom udało się odzyskać prowadzenie. Akcja punktowa była niemal kopią pierwszych punktów dla Pogoni. Znów mocno popracował młyn i ponownie piłkę przyłożył Maisuradze. Dodatkowo między słupy dobrze kopnął Daniel Gdula i mieliśmy 12;7 dla podopiecznych trenera Łukasza Nowosza. Ostatecznie pierwsze 40 minut gry zakończyło się wynikiem 12:10 dla Pogoni, gdyż chwilę przed przerwą z karnego trafił Hansen.
W przerwie meczu rozmawialiśmy z byłym zawodnikiem Pogoni, przez wiele lat jednym z liderów drużyny, a obecnie działaczem klubu - Adrianem Chróścielem.
- Finał to tylko jeden mecz. Nic, co się działo wcześniej w trakcie sezonu nie ma już znaczenia. Widać, że każdy z zespołów wierzy w wygraną. Moim zdaniem mogą przesądzić rezerwowi, a lepszą ławkę ma Pogoń... - mówił popularny "Adi".
Słowa te okazały się prorocze.
W drugiej połowie lepsze wrażenie sprawiali goście z Sopotu. Udokumentowali to wykorzystanym rzutem karnym i wyjściem na prowadzenie 13:12. Taki wynik utrzymywał się niemal do końca spotkania. Pogoń próbowała atakować, ale przez długi czas "uderzała głową w mur". Nie traciła jednak wiary. To się opłaciło. Na chwilę przed końcowym gwizdkiem sędzia podyktował karnego dla Pogoni. Do piłki podszedł rezerwowy Nkululeko Ndlovu. Noga mu nie "zadrżała". Celnie kopnął między słupy, doprowadzając kibiców do euforii.
Ogniwo miało za mało czasu, żeby odpowiedzieć. Tym samym Pogoń Siedlce, drugi rok z rzędu, obroniła tytuł mistrzowski. Brawo, drużyna!
- To było ekscytujące, trzymające do ostatniej sekundy gry spotkanie. Może nie było najbardziej widowiskowo, ale koneserzy na pewno wyłapywali "smaczki". Najważniejsze, że znowu nam się udało! - mówił po meczu trener Pogoni Łukasz Nowosz. - Czy bałem się, że Ndlovu może nie sprostać presji i nie trafić? Zdecydowanie nie, To profesjonalista, który wykorzystał dogodną pozycję. Brawa dla niego!
MKS Pogoń Awenta Siedlce – Ogniwo Sopot 15:13 (12:10).
Punkty: Giorgi Maisuradze 10 (2 P), Nkululeko Ndlovu 3 (K), Daniel Gdula 2 (pd) – Cooper Hansen 8 (K, pd), Marzuq Maarman 5 (P).
Chcesz być na bieżąco z wieściami z naszego portalu? Obserwuj nas na Google News!
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze